Dziennik Gazeta Prawana logo

Euro 2012, czyli maleją szanse na sukces

7 lutego 2012, 10:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Łukasz Korycki
Łukasz Korycki/Dziennik Gazeta Prawna
Z tym, że z infrastrukturą na Euro 2012 prawie nic nie będzie tak, jak szumnie zapowiadano, dawno się pogodziliśmy.

Już przed czterema laty, gdy ówczesny minister Cezary Grabarczyk na fali PR-owej ofensywy rządu zapowiadał, że w trakcie mistrzostw będzie można jeździć m.in. ekspresówką z Warszawy do Białegostoku czy Gdańska albo z Wrocławia do Poznania, co bardziej racjonalnie myślący powątpiewali w tak optymistyczne scenariusze. Nie do końca mieściło się też w głowie, że w tak krótkim czasie powstaną nowe dworce kolejowe (np. w miejsce warszawskiego Centralnego) czy druga linia metra w stolicy. Gdy okazało się, że większość tych zapowiedzi można włożyć między bajki, rozczarowania wielkiego nie ma.

Organizatorzy Euro 2012 muszą przełknąć jeszcze jedną gorzką pigułkę. Otóż z najnowszych szacunków wynika, że do Polski wybiera się znacznie mniej kibiców, niż zakładano. A to oni wydają się ostatnią deską ratunku, żeby jednak można było odtrąbić sukces turnieju. Mieli masowo przyjechać (mówiło się o milionie osób), zaznać naszej gościnności, skosztować doskonałej kuchni, pobawić się w pubach. A po powrocie do domu mieli zachwalać sąsiadom i znajomym zalety naszego kraju – że wprawdzie w korku postoisz, w koleinę wpadniesz, pociągi niezbyt nowoczesne, pani w okienku w obcym języku ledwo duka, ale atmosfera wspaniała, ludzie przyjaźni, warto się wybrać choćby na weekend. A prognozy mówią, że ci nieliczni kibice, którzy się do Polski wybiorą, szybko przyjadą, mecz obejrzą – prawda, na pięknych stadionach – wypiją piwko w strefie kibica i większość zaraz się zmyje. Sukcesu może nie być. Pod znakiem zapytania stają analizy mówiące o 30 mld zł, które turniej dorzuci do PKB w tym roku.

Ktoś powie, że sukcesem jest to, że wybudowaliśmy kilkaset kilometrów autostrad i dróg ekspresowych, wyremontowaliśmy kilka dworców, powstają lotniska. Ale czy obowiązkiem dużego, europejskiego kraju, wspieranego pieniędzmi z UE, nie było budowanie dróg, bez względu na to, czy organizuje jakiś turniej, czy nie?

Problem będzie też ze wspomnianymi stadionami. Bo we Wrocławiu, w Gdańsku i Poznaniu drużyny ligowe nie są w stanie zapełnić ich co tydzień kibicami, a pozostawiony sam sobie warszawski gigant będzie chyba musiał złożyć ofertę handlarzom, żeby znów rozstawili stragany.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj