Dziennik Gazeta Prawana logo

"Prokurator, im mocniej się zagłębia w sprawę, tym bardziej ryzykuje problemy"

23 października 2015, 15:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prokurator Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim Andrzej Biernaczyk
Prokurator Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim Andrzej Biernaczyk/Agencja Gazeta
Im bardziej się oskarżyciel zagłębia w sprawę, tym bardziej ryzykuje, że będzie miał problemy. Jak robi sprawy po łebkach, ucina wątki - ma lepsze wyniki.

Ewa Ivanova: Pan jest BMW? Bierny, mierny, ale wierny?

Andrzej Biernaczyk: Prowokuje pani? (śmiech)

Ja? Chyba pan. A kto 6 lat temu podczas konkursu na stanowisko prokuratora generalnego powiedział, że prokuraturą w naszym kraju rządzi zasada BMW? I kto teraz, po raz kolejny ubiegając się o tę funkcję, tę zasadę przypomniał.

Powiedziałem, że cechy BMW często ułatwiają w prokuraturze karierę i awans. Że są postrzegane jako zaleta, że kierujący się nimi ludzie są promowani. Nigdy nie powiedziałem, że wszyscy prokuratorzy są bierni, mierni, ale wierni. To byłoby niesprawiedliwe i obraźliwe wobec wielu moich kolegów. I czy gdybym sam wyznawał zasadę BMW, to dziś tkwiłbym tu, gdzie jestem? Czy miałbym odwagę mówić o tym, o czym mówię na forum publicznym?

Co pana trzyma jeszcze w prokuraturze?

To dobre pytanie...

Może najwyższy czas samemu sobie na nie odpowiedzieć.

Trzyma mnie przekora. I to, że cholernie lubię tę pracę. Momentami ta pasja gaśnie, ale za chwilę pojawia się nowa, trudniejsza sprawa, większe wyzwanie - i to mnie nakręca.

Czy jest pan niezależnym prokuratorem?

Doszedłem pracą do takiego momentu w karierze, że żaden z przełożonych czy szefów nie zwróci się do mnie z "życzeniem”. Wszyscy wiedzą, że nie zrobiłbym czegoś wbrew sobie. Jeśli takich postaw byłoby więcej, to w prokuraturze mogłaby się dokonać oddolna rewolucja.

Chyba jest pan naiwny.

Wielu prokuratorów myśli podobnie, wiem, że nie jestem jedyny. Ale wciąż jest nas za mało, aby coś zmienić. Mam tego świadomość. A niestety im dłużej trwa obecna sytuacja, tym mniej jest zwolenników zmiany. Widzą, że taka postawa - jak moja - nie popłaca. Zwłaszcza na dłuższą metę.

Dlaczego wybrał pan togę z czerwonym żabotem?

Szczerze? Trochę przez przypadek. Zabrakło mi punktów na etatową aplikację sądową. Prokuratura była moim drugim wyborem, ale z każdym dniem czułem coraz bardziej, że jestem na swoim miejscu.

Marzył pan o tym, że będzie ścigał tych złych, a sam będzie stał po tej dobrej stronie?

Marzyłem.

Już panu przeszło?

Mam chwile zwątpienia.

Czy prokuratorom opłaca się ścigać przestępców? Mocno angażować się w sprawy?

Znów pani prowokuje. Nie wiem, czy się opłaca. Ale wiem, że gdyby tego nie robić, ta praca straciłaby sens.

Cała rozmowa Ewy Ivanovej w elektronicznym wydaniu Magazynu DGP >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj