Dziennik Gazeta Prawana logo

Micheil Saakaszwili przeniesie skrawek ukraińskiej polityki nad Wisłę. Ciąg dalszy nastąpi [OPINIA]

Micheil Saakaszwili
Micheil Saakaszwili/Shutterstock
To zemsta Kijowa za ustawę o IPN - żartują moi ukraińscy znajomi na temat odesłania Micheila Saakaszwilego do Polski. I zastanawiają się, w którym polskim regionie były prezydent Gruzji i dawny gubernator Odessy zostanie wojewodą.

Żarty mają prostą przyczynę. Na Ukrainie Saakaszwili rozmienił swoją karierę na drobne. Przybywał tam ponad dwa lata temu z renomą człowieka, który wyplenił w Gruzji korupcję i zliberalizował jej gospodarkę. Wyrzucono go z jednoprocentowym poparciem i opinią klauna, którego stopniowo opuściła większość oddanych zwolenników reform, którzy jeszcze kilkanaście miesięcy temu widzieli w "Miszy" nadzieję na zmiany.

I przeliczyli się, bo Saakaszwili – obecny wróg prezydenta Petra Poroszenki, a dawniej jego bliski kolega ze studiów w Kijowie – przybył na Ukrainę bez tych, którzy robili za jego plecami czarną robotę. Bez Wana Merabiszwilego, który w Gruzji odpowiadał za zmiany w strukturach siłowych, bo nowe władze wtrąciły go za kratki za nadużycia. I bez Kachy Bendukidzego, specjalisty od drastycznej deregulacji gospodarki, który co prawda po rewolucji godności przybył na Ukrainę, ale wkrótce zmarł na serce.

I okazało się, że bez nich Saakaszwilemu zostaje tylko charyzma. I to taka, która może działać na gorące głowy mieszkańców Gruzji, ale już na nieco chłodniejszej emocjonalnie Ukrainie częściej budzi irytację i złośliwe uśmieszki. Również otoczenia prezydenta, którego regularnie oskarżał o korupcję. Słusznie, bo to otoczenie do najczystszych nie należy, ale i bez przekonujących dowodów.

Z połączenia irytacji Poroszenki i awanturnictwa Saakaszwilego powstał ten żenujący spektakl, w którym Gruzin najpierw został z naruszeniem prawa pozbawiony paszportu (który uzyskał również z naruszeniem prawa, ale to inna historia), potem udało mu się przedostać szturmem przez polsko-ukraińską granicę, by kilka razy z różnym skutkiem walczyć z próbującymi go zatrzymać mundurowymi. Na czele z uciekaniem na dach przed funkcjonariuszami kontrwywiadu.

Ostatecznie mu się nie udało. Wczoraj Saakaszwilego wsadzono na pokład wyczarterowanego samolotu i odesłano do Warszawy. Polacy go przyjęli, ponieważ jego żona Sandra Roelofs jako Holenderka ma unijny paszport. To pewnie jeszcze nie koniec epopei. Skoro w ubiegłym tygodniu pod Sejmem potrafił demonstrować populista Ołeh Laszko, który za partyjny symbol obrał sobie widły, teraz pewnie były gubernator Odessy przeniesie skrawek ukraińskiej polityki nad Wisłę. Ciąg dalszy zapewne nastąpi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMicheil Saakaszwili przeniesie skrawek ukraińskiej polityki nad Wisłę. Ciąg dalszy nastąpi [OPINIA] »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj