Dziennik Gazeta Prawana logo

Wróbel: Piłsudski nie miał racji, nauczając Polaków, że są narodem sprawczym

29 marca 2019, 08:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Józef Piłsudski z Gustawem Orlicz-Dreszerem na moście Poniatowskiego tuż przed spotkaniem z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim
Józef Piłsudski z Gustawem Orlicz-Dreszerem na moście Poniatowskiego tuż przed spotkaniem z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim/Wikimedia Commons
Od 10 listopada 1918 r. do wiosny 1921 r. Józef Piłsudski był centralną figurą polityczną odradzającej się Polski. Zmieniali się premierzy i ministrowie, ale Naczelnik, kierując tworzoną w pośpiechu armią, miał w praktyce ostatnie słowo niemal w każdej ważnej sprawie. Polska walczyła o Lwów, potem o Wilno, Górny Śląsk, Wielkopolskę (akurat powstanie wielkopolskie organizowali zwolennicy endecji), wreszcie – zawarła sojusz z Symonem Petlurą.

Ten ostatni projekt miał wielki rozmach. Wiosną 1920 r. wojska Piłsudskiego rozpoczęły ostatnią w naszych dziejach (!) samodzielną próbę zmiany losów historii świata. Niepodległe Ukraina i Białoruś, powstałe z polską pomocą, miały stanowić bufor oddzielający nas od Rosji. Jednak Piłsudski wplątał Polskę w wydarzenia rosyjskiej wojny domowej.

Kiedy bolszewicy zorientowali się, że na Ukrainie wyrosła nowa, niebezpieczna siła – wspierany przez Polaków ukraiński ruch niepodległościowy – uderzyli. Co było potem, to już wie „każde polskie dziecko” (ta niewielka grupa, która mimo wysiłków polskiej edukacji polubiła historię). Wojska polskie rozpoczęły odwrót. Armia Czerwona podeszła aż pod Warszawę i przez chwilę wyglądało, że dopiero co odrodzona Polska ponownie zniknie z mapy. Zatem bolszewicy pójdą aż do Niemiec, wspierać tamtejszych socjalistów i wywołać rewolucję w całej Europie Zachodniej. Zwyciężyliśmy. W Niemczech wygrała kontrrewolucja. Bolszewia wycofała się do siebie, wróciła w 1939 r.

Do Piłsudskiego można mieć pretensję nie o to, że próbował. Projekt „państw buforowych” mógł się udać. Pretensja bardziej zasadna jest taka, że mimo zniechęcających rezultatów twardo nauczał Polaków, że są narodem sprawczym, że wiele mogą. Niestety, nie miał racji. Udowodniła to II wojna światowa, udowodnił to zwłaszcza przebieg zimnej wojny. Czasem coś zagramy i jest OK, jak w Sierpniu '80 r., czasami naprawdę „lawina od tego bieg swój zmienia, po jakich toczy się kamieniach”. Bardzo jednak rzadko. Pamiętanie o rzeczywistości nie oznacza jeszcze akcesu do „drugiego sortu Polaków”, miłość i realizm chodzą w parze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj