- – mówił Łukaszenka dziennikarzom podczas sobotniego czynu społecznego na linii historycznych umocnień pod Mińskiem, tzw. Linii Stalina.
- – dodał białoruski lider cytowany przez agencję BiełTA.
W ostatnich tygodniach władze zdemontowały w Kuropatach kilkadziesiąt krzyży i zaczęły budowę ogrodzenia. Twierdzą, że krzyże, postawione tam przez aktywistów opozycji, to "nielegalne konstrukcje", a usunięto je w ramach "porządkowania terenu".
Według Łukaszenki jest to konieczne, ponieważ różni ludzie, w tym aktywiści, "załatwiali tam swoje potrzeby fizjologiczne", a inni, jak twierdził, wyprowadzali tam psy, które "chodziły po głowach ludzi, którzy tam leżą".
- – powiedział Łukaszenka, którego zdaniem "na Kuropatach wyrosło wielu opozycyjnych polityków".
- – ocenił ponadto Łukaszenka, stwierdzając, że ci, którzy to robili, nie myśleli, czy "wbijają krzyż w głowę, czy w ciało zmarłego człowieka". Jego zdaniem wysokie krzyże, które ustawiono na obrzeżach uroczyska, to "demonstracja, polityka".
Łukaszenka powiedział, że spoczywający tam ludzie potrzebują spokoju, a "my co roku, upolityczniając problem, chodzimy po ich głowach". - – zapewnił.
Do Kuropat można będzie wejść, ale będą tam działać "określone zasady i porządek". - – argumentował Łukaszenka.
Według internetowej gazety "Nasza Niwa" Łukaszenka powiedział również, że "katolicy zaczęli się oburzać - Świątek i jeszcze inni", zapewne myląc nazwisko obecnego zwierzchnika białoruskich katolików Tadeusza Kondrusiewicza z jego poprzednikiem kardynałem Kazimierzem Świątkiem. Abp Kondrusiewicz kilkukrotnie wypowiadał się przeciwko demontażowi krzyży w Kuropatach, co nazwał "świętokradztwem" i "zniewagą krzyża".
Na terenie lasu w Kuropatach stalinowskie NKWD rozstrzeliwało represjonowanych. Według różnych szacunków w tamtejszych dołach śmierci spoczywa od kilkudziesięciu tysięcy do 250 tys. ofiar, wśród nich także Polacy.
Na terenie uroczyska w ciągu ostatnich 30 lat powstawał ludowy memoriał, złożony z krzyży stawianych przez aktywistów i obywateli. W sumie jest ich tam ponad tysiąc. Dopiero w 2018 r. z inicjatywy władz umieszczono tam pomnik upamiętniający ofiary.