Jest wyraźna sprzeczność pomiędzy miłosnymi zapewnieniami premiera Tuska z jego expose, a skierowanymi przeciwko Radiu Maryja wielostronnymi, agresywnymi działaniami.
Chodzi o zarzuty, zresztą niczym niepotwierdzone, jego ministrów: Julii Pitery czy Barbary Kudryckiej, które chcą kontrolować toruńską rozgłośnię. Inny minister próbuje fundacji Rydzyka
odebrać środki unijne. Mamy też do czynienia ze skandaliczną decyzją o zakazie wystąpienia orkiestry wojskowej na uroczystościach Radia Maryja. Liberalizm kojarzy się z teoriami na rzecz
umacniania i rozwoju wolności, a nie stosowaniem zakazów. To jest rzecz skandaliczna. Dlatego potrzebna była zdecydowana reakcja.
Musi zmienić kierunek swojej polityki. Jeśli Tusk chce iść do przodu, a zaczyna ten marsz od niszczenia bastionu obrony wiary i interesu narodowego, to daleko nie zajdzie. Mam nadzieję, że
dojdzie do ochłonięcia rządu.
Jeśli ktoś robi głupoty, to musi się liczyć z licznymi kontrami. Ja jestem też za taką formą protestu. Uważam, że tych form powinno być więcej. Co to za liberałowie, którzy zaczynają
rządzić od zakazów i kontroli? To łżeliberałowie.
Chodzi o obronę wolności.