Dziennik Gazeta Prawana logo

Ameryka do góry nogami

6 lutego 2008, 00:35
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wyobraźmy sobie, że już w prawyborach Bartoszewski wygrywa z młodszym od siebie o parę dekad roztańczonym Kwaśniewskim. Gretkowska, mimo że jest kobietą, w dodatku ambitną, wygrywa z jak zwykle nieco spiętym Lechem Kaczyńskim. A Legierski albo Olisadebe deklasują Giertycha - pisze w DZIENNIKU publicysta Cezary Michalski.

W Polsce to wizja jeszcze nie z tej dekady. Tymczasem w Ameryce tak się właśnie stało. Czwórka faworytów prezydenckich prawyborów to kobieta, mulat, mormon i człowiek po siedemdziesiątce. Pół wieku temu taki skład wyborczego ćwierćfinału byłby w Ameryce nie do pomyślenia. Bo kobiety były przypisane do domu, czarni do tylnych siedzeń autobusów, mormoni budzili wyjątkową nieufność wśród innych chrześcijańskich wyznań.

Ich założyciel był, nawet jak na warunki amerykańskie, wyjątkowym "bożym szaleńcem", a federalne państwo jeszcze musiało wymuszać na niektórych wyznawcach wyrzeczenie się wielożeństwa. Z kolei człowiek, który marzy o prezydenturze wyraźnie po siedemdziesiątce, nie kojarzył się z witalnością, jaka przystoi zwierzchnikowi sił zbrojnych. Reagan miał 69 lat, kiedy rozpoczynał pierwszą kadencję, a był to najstarszy spośród amerykańskich prezydentów obejmujących urząd.

Ostatnia prosta prawyborów przypomina - z punktu widzenia amerykańskiego wyborcy z epoki Roosevelta, Eisenhowera, nawet Kennedy’ego - paradę dziwaków albo dysydentów.

Jednym z wyjaśnieniem tak szybkiej i tak głębokiej zmiany kulturowej jest rola liberalnych mediów i liberalnego szkolnictwa. Wymuszanie szacunku i emancypacji przyniosło, o dziwo, efekty. I choć osobiście nie przepadam za zrzędliwymi specami od politycznej poprawności, to patrząc na faworytów amerykańskiego wyścigu, muszę przyznać, że konsekwencje tej obyczajowej zmiany wcale nie wydają się - ani dla Ameryki, ani dla świata - apokaliptyczne. Bo ani Clinton, ani Obama, ani Romney, ani McCain - jako potencjalni prezydenci globalnego mocarstwa - nie budzą przerażenia.

Obama? - może trochę za mało wiemy o jego programie, ale to, że jest czarny, nie przeszkadza ani Amerykanom, ani Polakom. Hillary CIinton? Mocniejszy cień na jej wizerunek niż bycie kobietą rzuca pewna nerwowość widoczna w mimice, a także ujawniona przez biografów-skandalistów wiedza, jak żelazną ręką ambitna Hillary trzymała za gardło wesołego Billa. Podobnie jest z faworytami wśród Republikanów. Mormon Romney wyszlifował się w amerykańskiej polityce już dawno, a McCain mimo podeszłego wieku w oczach neokonów na całym świecie wyrasta na wiarygodnego następcę Reagana.

Faktem jest, że amerykańskie społeczeństwo uległo przy tej okazji pokawałkowaniu. Pytane o wyborcze preferencje amerykańskie kobiety mówią, że będą głosować na Hillary - no bo jest kobietą. Afroamerykanie masowo wzięli udział w demokratycznych prawyborach - żeby poprzeć swego.

Chrześcijanie o fundamentalistycznych oczekiwaniach wobec polityki popierają Romneya - mimo że mormon. Tylko McCain nie pasuje do takiej mozaiki. Głosy samych tylko emerytów nie zapewniłyby mu aż takiego poparcia. Więc ze wszystkich kandydatów jest pewnie najbardziej ogólnonarodowy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj