Dziennik Gazeta Prawana logo

Partyka: Też będziemy protestować

28 marca 2008, 01:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To bardzo dobrze, że prezes PKOl Piotr Nurowski zmienił zdanie. I zapowiedział, że nie będzie wyciągał konsekwencji wobec sportowców, którzy zdecydują się w jakiś sposób zamanifestować solidarność z Tybetańczykami. Sportowcy, tak jak wszyscy obywatele, są wolni, niezależni, suwerenni i mogą prezentować swoje poglądy - pisze w DZIENNIKU sportowiec Artur Partyka.

Jestem pewien, że ci młodzi i pełni fantazji ludzie zechcą w jakiś sposób tę solidarność, ale i sprzeciw wobec dyktatury Chin wyrazić. Zarówno polscy olimpijczycy, jak i sportowcy z innych krajów na pewno znajdą na to taki sposób, który nie będzie godził w idee olimpijskie, a ich zachowanie nie będzie stało w sprzeczności z tym, co jeszcze zostało z idei ruchu olimpijskiego. Niestety współczesne zawody coraz mniej mają wspólnego z ideami Pierrea de Coubertina, a ruch olimpijski uległ daleko idącej komercjalizacji.

Dlatego bardzo podoba mi się na przykład pomysł Szymona Kołeckiego: bądźmy podobni do mnichów tybetańskich i ogolmy głowy w geście solidarności. Nikt nie będzie nas mógł ściągnąć z bieżni tylko dlatego, że jesteśmy łysi - a sygnał z pewnością pójdzie w świat. Pozwólmy sportowcom bić rekordy, ale nie odbierajmy im prawa do manifestowania poglądów politycznych. Jeżeli sportowcy czują, że to jest dobry moment, żeby je pokazać, niech zrobią to w przemyślany sposób, najlepiej we współpracy z innymi.

Mam tylko nadzieję, że kiedy olimpiada dobiegnie końca, coś naprawdę zacznie się zmieniać w Tybecie. Obawiam się bowiem, że nieprzemyślane gesty mogą odbić się w dwójnasób na sytuacji Tybetańczyków po igrzyskach. Bo choć w czasie trwania olimpiady wszystkie oczy będą zwrócone na Pekin, a gesty sportowców mogą być bardzo widowiskowe, nie łudźmy się, że one same wystarczą, by coś zmienić. Dlatego w moim przekonaniu potrzebne jest jeszcze działanie polityków i świata biznesu. Cieszy mnie wczorajsza wypowiedź premiera Francji, który zapowiada, że jakaś forma protestu będzie możliwa, i zapewnienie premiera Tuska, że nie wybiera się na ceremonię otwarcia do Pekinu. Tylko skoordynowane działanie wielu stron ma szanse powodzenia, a ostatnie doniesienia pokazują, że i politycy, i zwykli obywatele próbują znaleźć skuteczny sposób wpływania na Chiny.

Choć jestem przeciwny wplataniu sportowców w międzynarodowe konflikty, to z drugiej strony myślę, że igrzyska w Pekinie są wyjątkową okazją do przeprowadzenia tego typu akcji.

Artur Partyka, lekkoatleta, dwukrotny medalista olimpijski w skoku wzwyż

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj