Miejmy to za sobą: zazdroszczę prof. Nowakowi wiedzy. Zazdroszczę prof. Nowakowi tego, że jest tylu chętnych na jego usługi. Zazdroszczę prof. Nowakowi pieniędzy, które zarabia. I jestem zupełnie niedzisiejszy, bo obok przepełniającej mnie zazdrości, jest we mnie też rozczarowanie. Ubolewam, że rektor mojej Alma Mater, na której wyrzucano mnie z pięciu kierunków spośród pięciu, które studiowałem, czuje potrzebę dorabiania.

Reklama

27 listopada 2020 r. Rada Uczelni UW podjęła uchwałę. W niej zaś wyrażono zgodę na wykonywanie przez rektora UW prof. Alojzego Nowaka dodatkowych zajęć zarobkowych w postaci:

1) sporządzania recenzji, opinii, opracowań eksperckich;

2) pełnienia funkcji doradcy ekonomicznego prezesa PZU S.A.;

3) członkostwa w radach nadzorczych Jastrzębskiej Spółki Węglowej, banku Millenium, spółki Norge oraz ZEPAK S.A.

Czyli w skrócie: osoba będąca rektorem UW jest również doradcą prezesa największego państwowego ubezpieczyciela oraz członkiem czterech rad nadzorczych. Zarazem rektor UW pobiera pieniądze ze spółek z udziałem Skarbu Państwa.

Reklama

Warto przypomnieć, że miesiąc temu Marcin Dobski z "Wprostu" poinformował, że rektor dostał od rady uczelni 50-proc. podwyżkę, co przekładać się powinno na zarobki rzędu 36 tys. zł miesięcznie. Rzeczniczka prasowa UW tłumaczyła w odpowiedzi na tekst, że to nie podwyżka, lecz dodatek, a kwota odpowiada tej, którą przyznano również poprzedniemu rektorowi.

Co ja na ten temat myślę? Otóż Uniwersytet Warszawski jest ogromną i bardzo złożoną organizacją. Jest więc pożądane, aby rektor mógł poświęcić 100 proc. swojego czasu instytucji, którą kieruje i za którą jest odpowiedzialny. W tym kontekście kluczowe jest też to, by rozważnie ustalać priorytety i identyfikować potrzeby uniwersytetu oraz rozdzielać posiadany czas i energię w sposób gwarantujący realizację interesów UW.

Pamiętać należy, że rektor, pełniąc swą funkcję, działa jako osoba publiczna, dlatego też przejrzystość i publiczna deklaracja wszystkich sytuacji mogących rodzić konflikt interesów lub zobowiązań powinna być generalną i główną zasadą działań rektora.

Wreszcie, w odniesieniu do wykonywania dodatkowego zajęcia zarobkowego, rektor występując o taką zgodę, powinien rozważyć, czy jest ono korzystne dla uczelni, zgodne ze strategiami i polityką uczelni oraz czy zaangażowanie rektora może być w jakikolwiek sposób postrzegane negatywnie, a w konsekwencji zaszkodzić reputacji, pozycji i działalności uczelni.

No dobrze, czas się przyznać… Wkręciłem szanownych czytelników. To, co napisałem powyżej, to nie moja opinia, lecz opinia… Rady Uczelni UW. I to wyrażona w uchwale podjętej tego samego dnia, którego wyrażono zgodę na podjęcie przez prof. Alojzego Nowaka dodatkowego zatrudnienia w pięciu spółkach. Być może moje wrażenie jest mylne, ale czy przypadkiem rada uczelni w jednej uchwale nie wsparła najważniejszej postaci na uniwersytecie, a w drugiej dała mu prztyczka w nos?

Nie znam dobrze Alojzego Nowaka. Wierzę, że jest świetnym fachowcem od zarządzania i umie zarządzać nie tylko w ramach doradztwa i nadzoru, lecz także fantastycznie swoim czasem. Zdaję sobie sprawę z tego, że był aktywny biznesowo, zanim objął naczelną funkcję na uniwersytecie. Mimo to uważam, że rektor publicznej uczelni nie powinien dorabiać w biznesie. Tak samo jak nie wyobrażam sobie np. redaktora naczelnego gazety w radzie nadzorczej spółki z udziałem Skarbu Państwa. Są rzeczy, które wolno, ale których nie wypada.