Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rada Gabinetowa to dywersja prezydenta"

6 października 2008, 00:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Rada Gabinetowa to dywersja prezydenta"
Inne
PiS chce w ten sposób zyskać coś na strachu obywateli. Ja ostatnio apelowałem do prezydenta, żeby tego rodzaju rzeczy nie robił. Jest to szkodliwe. To jest dywersja prezydencka, żeby podczepić się pod cokolwiek, aby tylko uzyskać jakieś punkty w polityce. Prezydent chciał też ostatnio być arbitrem między rządem a PZPN. A prezydent na piłce zna się tak, jak i na finansach, czyli wcale - mówi DZIENNIKOWI ekonomista, profesor Jan Winiecki.


PiS chce w ten sposób zyskać coś na strachu obywateli. Ja ostatnio apelowałem do prezydenta, żeby tego rodzaju rzeczy nie robił. Bo jego wszelkie propozycje w sprawie kryzysu, co do treści są bezsensowne. A co do formy, w jakiej prezydent to robi, jest to jeszcze bardziej niż bezsensowne. Jest to szkodliwe. To jest dywersja prezydencka, żeby podczepić się pod cokolwiek, aby tylko uzyskać jakieś punkty w polityce. Prezydent chciał też ostatnio być arbitrem między rządem a PZPN. A prezydent na piłce zna się tak, jak i na finansach, czyli wcale.


Bo kryzys finansowy zawsze jest kryzysem zaufania. Nie brakuje pieniędzy w obiegu finansowym. Ale brakuje zaufania partnerów do siebie. I jeśli w takiej sytuacji ktoś, nawet bez wiedzy ekonomicznej, ale na eksponowanym stanowisku publicznie rzuca takie stwierdzenia, że z dnia na dzień jest coraz gorzej, to podważa w ten sposób zaufanie do systemu finansowego. Zapowiedź zwołania Rady Gabinetowej jest taką pośrednią formą drążenia tego tematu, że jest źle. A to są działania szkodliwe dla polskiej gospodarki. A już w szczególności dla stabilności systemu finansowego.


Nie tylko zwołanie, ale już sama głupia gadanina na temat Rady jest sama w sobie szkodliwa. Myślę, że rząd to po prostu zlekceważy, wysyłając na posiedzenie jakiś trzeciorzędnych urzędników, a samemu zajmując się czymś, co naprawdę jest ważne.


A po co? O czym mają rozmawiać? Prezydent się na ekonomii nie zna, co stwierdziłem już wielokrotnie. Więc nie ma żadnej podstawy do tego, żeby rozmawiać. A w rządzie do tych spraw są wyznaczone odpowiednie osoby. Od tego jest minister finansów, żeby dbać o to i na bieżąco informować o wszystkim premiera.


W ogóle nie jest konieczna. Od polityki monetarnej jest bank centralny. To jest jeden organ. A drugim jest minister finansów i minister gospodarki.

*prof. Jan Winiecki, ekonomista

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj