– mówi ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, Piotr Żochowski.
– dodaje ekspert.
W ostatnim czasie odbyła się pierwsza rozmowa Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem Joe Bidenem, który zapewnił, że "Ukraina nie zostanie sama wobec rosyjskiej agresji". Po rozmowie z szefem NATO Zełenski zaapelował o przyznanie Ukrainie MAP (Planu Działań na Rzecz Członkostwa) i wskazał przystąpienie do Sojuszu jako "jedyną drogę" rozwiązania konfliktu w Donbasie.
Rosja o prowokacje oskarża Kijów, mówiąc o groźbie "nowej Srebrenicy" (czyli masakry, której mieliby dopuścić się Ukraińcy na obywatelach rosyjskich w Donbasie), przestrzegając przed konsekwencjami zbliżenia z NATO.
ostrzegł przedstawiciel Kremla Dmitrij Kozak. - jak mawia nasz prezydent - - powiedział Kozak. Ostrzegł przy tym, że rozpoczęcie w Donbasie przez siły ukraińskie działań bojowych byłoby "początkiem końca Ukrainy, strzałem - nie w stopę, ale we własną skroń". Według informacji agencji TASS w 2019 r. władze Rosji przyznały paszporty prawie 200 tys. mieszkańców Donbasu.
"To nie jest jakiś tam lokalny zatarg pomiędzy Ukrainą i Rosją"
– mówi Żochowski.
– czytamy w komentarzu OSW sprzed kilku dni.
– wskazuje Żochowski.
Zdaniem eksperta, celem tych działań jest, tradycyjnie, "wywołanie histerii, przekonania o ryzyku poważnego konfliktu". T– ocenia.
Żochowski uważa, że jest to typowy sposób działania Rosji przez budowanie napięcia i umiejętne nagłaśnianie zagrożenia. – przypomina.
"Stanu psychiczny" na Kremlu
– mówi Żochowski.
Eksperci sugerują m.in., że działania Rosji są „testowaniem” nowego prezydenta USA lub że nowy konflikt może wybuchnąć jako zaplanowana przez Kreml operacja poprawienia notowań Władimira Putina czy odwrócenia uwagi od problemów wewnętrznych. Zełenskiemu media rosyjskie zarzucają "zwrot nacjonalistyczny" i próbę konsolidacji społeczeństwa przed kolejnymi wyborami.
Mówiąc o przyczynach obecnej „destabilizacji” na linii rozgraniczenia w Donbasie, Moskwa pokazuje palcem na Kijów, twierdząc, że to ten nie chce wypełniać porozumień pokojowych i zrywa proces uregulowania, w którym uczestniczą także w różnych formatach m.in. OBWE, Francja i Niemcy. W istocie chodzi o to, że Kijów nie zgadza się na żądania Moskwy – uznania podmiotowości kontrolujących część Donbasu prorosyjskich separatystów i nadania specjalnego statusu tym terytoriom. Żąda natomiast przywrócenia kontroli nad granicą ukraińsko-rosyjską, na co nie zgadza się Rosja.
Jak przyznaje ekspert OSW, przyczyna konfliktu nie zmieniła się od 2014 r., kiedy – po uprzedniej aneksji Krymu - wspierane przez Rosję siły w obwodach ługańskim i donieckim rozpoczęły separatystyczny konflikt, pozbawiając Kijów kontroli nad częścią terytorium kraju. Jako pretekst posłużyło wówczas rzekoma "ochrona mniejszości rosyjskiej".
– konstatuje ekspert.