Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosati: Nie buduję tratwy dla Kalisza

25 października 2008, 00:31
Ten tekst przeczytasz w 12 minut
Polsce potrzebna jest nowa inicjatywa. Ruch powstaje dlatego, że jest lewicowy elektorat, który nie ufa SLD, czyli związkowi obrony aparatu i posad. Część społeczeństwa oczekuje przedstawienia alternatywy zarówno wobec partii prawicowych, jak i wobec SLD. Musi powstać coś obok, bo z tej mąki chleba nie będzie - mówi w wywiadzie dla DZIENNIKA Dariusz Rosati.


Pisaliby o mnie czy o mojej córce? Weronika ma 24 lata, jest dorosłą, samodzielną osobą. Jestem z niej dumny, ale nie mam wpływu na to, co robi. I rzeczywiście czasem jest bohaterką kolorowych pism i plotkarskich portali.


Nie wiem, jak to byłoby odbierane. Dochodziły mnie różne głosy…


Weronika jest dorosłą osobą i ja nie ingeruję w to, co robi. Nigdy nie patrzyłem na to w tych kategoriach, że mogłoby to zaszkodzić czy pomóc mojej karierze politycznej.


Czuję się zaszczycony, że są ludzie, którzy mnie widzą na tym stanowisku, ale nie mam takich planów.


Co za sarkazm! Ja już żyję tyle lat na świecie, by nie mówić "nigdy", bo nie wiem, co Opatrzność przyniesie. Z całą pewnością środowiska na lewo od PO powinny poszukiwać swojego kandydata na prezydenta.


Spróbowałbym znaleźć argumenty, żeby poszukali kogoś młodszego, innego.


Noszę się z takim zamiarem.


Po pierwsze nie tworzę na razie żadnej partii i nie staram się o jakąkolwiek funkcję krajową. Jestem jednym z wielu ludzi zaangażowanych w tworzenie nowego ruchu i to wszystko.


To nie jest partia, ale forma inicjatywy społecznej stawiająca sobie cele polityczne.


To trafna obserwacja, ale ja nie wiem, czym my będziemy, ani tym bardziej nie wiem, co będziemy mieć w nazwie. Rzeczywiście na polskiej scenie politycznej nie tylko unika się nazwy partia, ale i tradycyjnych desygnatów ideowych, co świadczy o daleko posuniętej chorobie polskiej polityki.


Żeby z naszego ruchu wyłoniła się partia, musi istnieć zapotrzebowanie społeczne i muszą się znaleźć ludzie chętni do budowy tej inicjatywy.


I co, wyszło im to na zdrowie, prawda?


Gdyby mi zależało tylko na wyborze do Parlamentu, mógłbym zapewne wystartować z listy SLD. Ale w Polsce potrzebna jest nowa inicjatywa. Ruch powstaje dlatego, że jest lewicowy elektorat, który nie ufa SLD, czyli związkowi obrony aparatu i posad. Część społeczeństwa oczekuje przedstawienia alternatywy zarówno wobec partii prawicowych, jak i wobec SLD. Musi powstać coś obok, bo z tej mąki chleba nie będzie.


Każdy ma prawo próbować. Nie widzę powodu, by zamykać tę inicjatywę dla kogokolwiek.


Też nie. To ma być inicjatywa otwarta na różne środowiska. Żaden ze stawianych Piskorskiemu, głównie przez prasę, zarzutów nie został przecież potwierdzony, a wszystkie dochodzenia umorzono. To młody, sprawny polityk, przed którym ciągle jest przyszłość.


Jak pan widzi, Paweł byłby pożądanym nabytkiem w każdym środowisku politycznym. Powtarzam, że gdyby nam zależało tylko na tym, żeby się gdzieś załapać, to dałoby się to jakoś załatwić. Więc chyba naprawdę chodzi o coś więcej.


Bo kamery wychwytują ludzi znanych, a im kto starszy, tym bardziej znany.


Mam budować tratwę dla Kalisza?! On się sam utrzyma (śmiech). Tak na poważnie, to ucieszyła mnie jego obecność w Krakowie.


Bo nie odpowiada mi totalna walka z Kościołem czy popieranie prezydenckiego weta w sprawie ustawy medialnej. Oni tkwią w kryzysie programowym, a szyld SLD jest zużyty. Ta partia nie przyciąga już ludzi, wyczerpała swoją formułę.


Będzie miała te swoje kilka procent, a zniknie wtedy, kiedy się po raz pierwszy nie dostanie do parlamentu. Nasze skomplikowane stosunki z SLD wynikają w dużym stopniu z decyzji o rozbiciu LiD. Gdyby nie to, nie byłoby tej inicjatywy.


LiD był formułą, z którą wiązaliśmy duże nadzieje, i pewnie nie angażowalibyśmy się w żadne nowe działania, gdyby LiD przetrwał i się rozwijał, ale nie czujemy się sierotami. Po prostu uważamy, że Polsce jest potrzebny nowy byt polityczny, bo wielki nieobecny, czyli elektorat centrowo-lewicowy, nie ma swojej reprezentacji, nie ma siły, na którą mógłby głosować, bo istniejące partie straciły swą wiarygodność, a zagrożenie ze strony PiS jest tak duże, że ci ludzie wolą na wszelki wypadek popierać PO, bo to daje gwarancję odsunięcia Kaczyńskich. Trzeba przywrócić normalność, czyli PO musi oddać elektorat lewicowy.


Ani neo-LiD, ani neolit. To już inna inicjatywa na inne czasy. Może się ona odwoływać do podobnych środowisk i może być z LiD zbieżna programowo, ale to nie będzie formacja, do której będzie należało SLD, choć jesteśmy otwarci na ludzi z Sojuszu.


Centrolew? Nie podoba mi się ta nazwa.


Niech rozkwita tysiąc kwiatów… Dlaczego by nie? My proponujemy odbudowę, głębokie przemiany i reformę lewicy w Polsce, rewizję pewnych dogmatów lewicowych, które zupełnie nie przystają do XXI w. Lewicowość powinna opierać się przede wszystkim na racjonalności.


Uważam, że Polsce brakuje solidnego projektu centro-lewicowego opartego na takich wspólnych wartościach, jak godność ludzka, wolność, tolerancja, solidarność. Celem lewicy jest walka z biedą.


A ja zastanawiam się raczej nad tym, dlaczego ludzie są biedni, i odpowiadam, że nie mają pracy. Dlaczego dzieci są głodne? Bo ich rodzice nie mają pracy. A dlaczego ludzie nie znajdują pracy? Bo nie mają wykształcenia, równych szans w dostępie do usług społecznych. I działania objawowe, łagodzące pewien stan rzeczy nie mają większego sensu - dając zasiłek, nie likwidujemy biedy, a łagodzimy tylko skutek. Dlatego lepiej jest likwidować przyczynę.


Przede wszystkim przez edukację, tworzenie dobrze opłacanych miejsc pracy i konkurencyjną gospodarkę. Wymaga to efektywnego systemu podatkowego. Nie jestem dogmatycznie przywiązany ani do wysokich podatków, ani do niskich. Ja patrzę, jak system podatkowy wpływa na rozwój gospodarki.


To właśnie mi wychodzi, muszę powiedzieć. Ja jestem akademickim ekonomistą i jest bardzo niewielu wykształconych ekonomistów, którzy by się upierali, że podatek liniowy jest nieskuteczny.


Bo mamy niesłychanie silnie utrwalony stereotyp, że powinniśmy redystrybuować dochód od bogatych właśnie przez wysokie podatki. Ja patrzę na skutki, bo owszem redystrybucja jest potrzebna, ale wysokie, progresywne podatki powodują spowolnienie wzrostu i w efekcie jest coraz mniej do redystrybuowania. Ten sam stopień redystrybucji można osiągnąć przy pomocy podatku liniowego, ale znacznie lepiej adresując wydatki budżetowe. Zastanawiam się, czy to nie byłoby lepsze.


To nie jest w tej chwili najważniejsze. Mówię tylko, że jest on najskuteczniejszy ekonomicznie, a społecznie może być bardziej korzystny dla najuboższych. Ale oprócz rozwijającej się gospodarki interesuje mnie również solidarne społeczeństwo i być może w imię tego należy akceptować pewne zróżnicowanie podatkowe.


To nie jest żaden unik, panie redaktorze.


Nie wiem, czy pan pamięta, ale ja wielokrotnie mówiłem, że jestem za podatkiem liniowym, jednak rozumiem, że póki nie przekonam moich kolegów i wyborców, że to im służy, to nie da się go wprowadzić. A poza tym system podatkowy w Polsce jest i tak zbliżony do liniowego, a koszt polityczny tej batalii byłby zbyt wielki, więc skórka nie jest warta wyprawki i szkoda o tym gadać. W każdym razie moje poglądy gospodarcze są pewnie centrowe…


Zgoda, liberalne, ale nie we wszystkim musimy się na lewicy zgadzać. Powinny nas jednoczyć rzeczy fundamentalne, jak stosunek do Europy czy uznanie edukacji za priorytet.


To wina obłości Platformy Obywatelskiej, bo mnie z nimi różni bardzo wiele. Ja nie uważam, że pedofile nie są ludźmi.


Zgoda, też trudno mi uwierzyć, że premier Tusk wierzy w to, co mówi. Jak widać, znakomicie wszedł w koleiny populisty, a ja nie mam zamiaru przyklaskiwać każdemu idiocie na ulicy, byle tylko powiedzieć mu to, co chce usłyszeć - bo taka jest definicja populizmu. Czym jeszcze różnię się od Platformy? Mam bardziej zdecydowane stanowisko w sprawie świeckości państwa.


Owszem, jako minister spraw zagranicznych byłem zwolennikiem przyjęcia konkordatu, bo dawał podstawę prawną stosunków państwa i Watykanu, by nie było co kadencja wahnięć to w lewo, to w prawo.


Niechętnie używałbym tu słowa "małżeństwo", rezerwując je dla związku kobiety i mężczyzny, ale związki partnerskie powinny mieć wszelkie prawa spadkowe czy podatkowe. Nie powinny mieć jednak prawa do adopcji dzieci.


(śmiech) Pan ma jakiś fałszywy stereotyp lewicy topornej, walczącej, w stylu późnej komuny. Nam trzeba formacji nowoczesnej…


No właśnie, Giddens, Blair - to jest kierunek dla współczesnej lewicy, a nie jakieś archaizmy, jak państwowa własność środków produkcji, etatyzm i wszystkim po równo.


Chcę przekonać pana i Polaków, że lewica w Polsce nie musi być lewicą jaskiniową, tylko lewicą XXI w., i ja taką chcę reprezentować. I liczę na to, że coraz więcej ludzi będzie się ku tym poglądom przychylać.


Tak, bo cały czas będzie jej przyświecał cel walki o godność człowieka i sprawiedliwość. Lewica wyrosła w duchu walki z kapitalistyczną władzą, walki o większy kawałek tortu dla pracowników i dlatego kojarzy się tylko z podziałem. A gdy dochodzi do władzy i tylko ciągnie ten kawałek tortu, to rujnuje gospodarkę, więc tę wizję trzeba na nowo przemyśleć, pamiętając, że gospodarka jako jedyne źródło bogactwa, musi być efektywna. I tego nie wolno psuć. O tym pamiętajmy.


Mam uznanie dla nich, dla fermentu intelektualnego, który wywołali, dla zabiegania o wszystkie kwestie wolnościowe, ale ich myślenie o gospodarce jest anachroniczne. Szkoda, że nie ma wśród nich ekonomistów.


(śmiech) Jest bardzo wielu lewicowców, którzy nie chcą mieć z nim nic do czynienia.


Hm, ja mam wiele zrozumienia dla generała. Nie oskarżam go o złe intencje i cynizm, sądzę, że mógł wtedy myśleć tak, jak twierdzi, że myślał, dokonując tego zamachu stanu. Moim zdaniem wiele mówi fakt, że sam Ojciec Święty cenił generała. Co powiedziawszy, uważam oczywiście, że stan wojenny był wielkim złem i Wojciech Jaruzelski powinien jakoś za jego wprowadzenie odpowiedzieć, ale, na Boga, nie przed sądem kryminalnym!


Nie wiem, pewnie przed Trybunałem Stanu. Należy mu się uczciwy proces, oczywiście polityczny, w którym można by orzec jego winę, ale wolałbym, by nie był karany jak zwykły bandyta. Także ze względu na późniejsze zasługi.


Kiedy pod koniec lata 70. wyjeżdżałem na stypendium do USA, dostałem paszport służbowy, wręczenie którego poprzedziła informacja, że na miejscu mam się zgłosić do człowieka z konsulatu, który się opiekuje stypendystami. Uznałem to za normalne, bo wtedy co drugi stypendysta nie wracał i chcieli mieć pewność, że i ja nie prysnę.


Tak, opisałem mu program pobytu, co ja tam robię - takie tam oficjałki. Na trzecim czy czwartym spotkaniu zaczął mnie wypytywać, czy mam jakieś kontakty z Polonią, więc mu powiedziałem, że nie mam żadnych.


Pewnie tak, ale nie donosiłem.


Wiem, że to banalna odpowiedź, ale jako student SGPiS uważałem razem z kolegami, że jeśli coś chcę zmienić, zrobić, to tylko przez partię.


Nie, na drugim roku studiów się o tym nie myśli. I jaką ja robiłem karierę? Zostałem na uczelni jako pracownik naukowy, co mogłem zrobić bez wstępowania do PZPR. Przynależność mi nie pomogła, bo kilkakrotnie starałem się o pracę w MSZ i mi odmawiano.


Pewnie z powodu ojca - Włocha, który mieszkał za granicą. Nie miało nawet znaczenia, że on wyjechał z Polski, kiedy miałem dwa lata, kontakt z nim nawiązałem, kiedy miałem 21 lat, a on z nową rodziną mieszkał we Francji. Widziałem go parę razy. Nie wiem, czy to przeważyło, ale absolwent SGPiS, kuźni kadr, członek partii miał szlaban na pracę za granicą.


Przecież ja się nie skarżę.


Wyskakuje Weronika? Wiem. Taka jest kolej rzeczy, że coraz częściej będę po prostu ojcem swojej córki.

*Dariusz Rosati, eurodeputowany SLD, niedawno ogłosił deklarację powołania nowej centrowolewicowej formacji koalicyjnej na bazie SdPl i PD

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj