Dziennik Gazeta Prawana logo

Pięć największych błędów Marcinkiewicza

24 lutego 2009, 12:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcinkiewicz Trochę szaleństwa nie zaszkodzi
Marcinkiewicz Trochę szaleństwa nie zaszkodzi/Inne
Kazimierz Marcinkiewicz jeszcze niedawno był jednym z najbardziej popularnych polityków w Polsce. Dziś stał się bohaterem pierwszych stron tabloidów i plotkarskich serwisów. Jak do tego doszło? Politolog Marek Migalski wskazuje 5 największych błędów ekspremiera.

Kazimierz Marcinkiewicz znalazł się na ostrym zakręcie. . W drodze od premierowskiej nominacji w roku 2005 do dziś popełnił bowiem pięć podstawowych błędów:

Ślepo , a nie mocne usytuowanie w partii. Będąc premierem nie zauważył, że popularność sondażowa to rodzaj pustych kalorii: mogą dać siłę na chwilę, ale na dłuższą metę są bezwartościowe. Zdymisjonowanie najpopularniejszego wówczas polityka w kraju przez Jarosława Kaczyńskiego udowodniło, że Marcinkiewicz nie miał nic poza sondażami. I zbyt mocno uwierzył, że sondaże są ważniejsze niż struktury, instytucje i procesy polityczne. A pod koniec swojego premierostwa zaczął być nielojalny wobec swojego protektora.

Nie wykorzystał szansy, . Marcinkiewicz popełnił błąd: zlekceważył, niemal zdradził, elektorat PiS próbując naśladować kogoś, kim nigdy nie był. Gdyby Marcinkiewiczowi udało się wygrać stolicę, dziś miałby niezależną pozycję, własną bazę polityczną i mógłby powalczyć o swoje wpływy niemal w każdym środowisku politycznym.

>>> Olejnik: Marcinkiewicz jest żałosny

Pozwolił . Po przegranej w Warszawie okazało się, że Marcinkiewicz nie ma pomysłu na siebie i jest de facto uzależniony od tych, których nienawidzi - od braci Kaczyńskich. Pozwolił więc, by cała Polska szukała Kaziowi zajęcia.

A kiedy już zajęcie znalazł, zamiast zniknąć na dwa lata, zarobić pieniądze i wyrobić sobie kontakty, . A powinien był dać wszystkim od siebie odpocząć i wrócić np. dziś, kiedy Polacy zdążyli się zmęczyć PiS i zaczynają się męczyć Platformą; wrócić jako mąż opatrznościowy. Ale nie wytrzymał.

>>> Przeczytaj: Marcinkiewicz jest politycznie skończony

Pewnie dlatego, że jest narkotycznie uzależniony od mediów. Marcinkiewicz nie zrozumiał, że dla polityka media powinny być jedynie narzędziem. Dla niego stały się celem. Stopniowo uzależniał się od nich coraz silniej i musiał zwiększać dawki. Brak dziennikarzy wokół, czynił jego życie - dla niego samego - nieinteresującym. Zamiast umiejętnie posługiwać się mediami, dał im się totalnie wciągnąć w ich grę. Widać niestety psychologiczną i intelektualną niemożność pohamowania "parcia na szkło". Czego ostatnie problemy życiowe są najlepszym dowodem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj