Dziennik Gazeta Prawana logo

Złotówki tanio sprzedam

14 czerwca 2009, 13:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
No i okradli mnie. Zrobił to jakiś głupek - pechowiec. Ale od początku. Bawię w Gisenyi nad Jeziorem Kivu, małym rwandyjskim miasteczku przy granicy z Kongo. Robiłem właśnie zdjęcia na plaży, plecak leżał jakieś dwa metry za mną. I zniknął - pisze Robert Mazurek

Nie zawracałbym tym państwu głowy, ale dalsza część opowieści doskonale pokazuje, jak funkcjonują państwa afrykańskie, a jak tamtejsze społeczeństwa, nazwijmy je na użytek tego felietonu „obywatelskimi”. Otóż dwóch młodzieńców natychmiast wskazało mi drogę, którą zbiegł złodziej. Motocyklista wziął mnie z sobą i ruszyliśmy na poszukiwanie złoczyńcy. Druga ekipa pognała rowerem. Po chwili dopadliśmy bandytę. Uciekł, ale porzucił plecak.

I na tym kończy się część obywatelska, a zaczyna oficjalna, bo jako praworządny obywatel demokratycznego świata bez najmniejszej nadziei na odzyskanie 400 zł złożyłem jednak doniesienie na policji. Policjantów było dwóch i bardzo nie chcieli paskudzić sobie kartoteki taką sprawą (skąd ja to znam?!).

Wtedy do pracy wzięła się ekipa śledcza. I razem ze mną ruszyli. Pieszo. Złodziej nie był łaskaw pojawić się pod żadnym znanym organom ścigania adresem, toteż policjant postanowił ruszyć na trop następnego podejrzanego. Poprosił mnie więc o parę groszy na boda boda, czyli motocyklową taksówkę, bo tak na pieszo to daleko. W chwili, gdy piszę te słowa, zakrojone na szeroką skalę jednego znudzonego policjanta i jednego ucznia podstawówki poszukiwania zapewne ustały.

I tu raz jeszcze widać różnicę między państwem a społeczeństwem. Afrykańczycy dobrze wiedzą, że państwo jest sprawne tylko wtedy, gdy ma ich złupić podatkami. Rwanda jest zresztą tu świetnym przykładem, bo po belgijskich kolonizatorach (kto by ich o to podejrzewał?) odziedziczyła znaną na całym kontynencie ze sprawności machinę fiskalną. Tu nie obowiązuje afrykański chaos, flegma, pole pole (czyli wolniej, wolniej).

Dlatego obywatele radzą sobie sami. Stolica Ugandy jest relatywnie bezpiecznym miastem. Tyle że w Kampali złodziei złapanych na gorącym uczynku rozbiera się do naga i wlepia po kilkanaście batów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj