"Zostałem okrzyknięty lobbystą, który chce skanować twarze dzieci i sprzedawać je koncernom zagranicznym" - mówi w rozmowie z DGP Marcin Józefaciuk, poseł KO i nauczyciel.
Jak jest w Sejmie?
Trochę jak w szkole. Było rozpoczęcie roku, kiedy poznawaliśmy budynek i pierwszego dnia posiedzenia wydeptałem 30 km po tych korytarzach. Są obrady, które wyglądają jak zebranie, czy rada pedagogiczna, tyle że większa.
Poczuł się pan jak u siebie?
Uczę się. Nie myślałem wcześniej o byciu posłem, moja bajka to sala lekcyjna. Zawsze byłem daleko od polityki.
Dopiero pan zadebiutował, a już dał się pan porwać lobbystom big techu.
Byłem na jednym spotkaniu w Google'u, a już na Twitterze (X) zostałem okrzyknięty lobbystą, który chce skanować twarze dzieci i sprzedawać je koncernom zagranicznym.
A jak było?
Byłem gościem spotkania z mieszkańcami Łodzi na temat nowoczesnej edukacji.
CZYTAJ WIĘCEJ W ŚRODOWYM DGP>>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zobacz
|