Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie zamierza czekać na decyzje Rady Krajowej. Jak informuje TVN24, w niedzielnym liście do członków partii otwarcie nazwała kryzys "systemowym". Pełczyńska-Nałęcz i Hennig-Kloska miałyby wspólnie zarządzać partią jako równoprawne liderki. Ministra żąda, by o losach partii zdecydowali wszyscy działacze w formie głosowania internetowego, a nie tylko wąska Rada Krajowa. To Zjazd miałby ustalić, jak i kiedy powtórzyć unieważnioną drugą turę wyborów.
Co z Szymonem Hołownią?
Nowa koncepcja Pełczyńskiej-Nałęcz przewiduje dla założyciela partii zupełnie nową, mniej decyzyjną rolę. Według nieoficjalnych informacji TVN24, Szymon Hołownia mógłby zostać honorowym członkiem zarządu. Wymagałoby to jednak zmiany statutu partii. Taki ruch de facto odsuwa byłego marszałka Sejmu od bieżącego zarządzania strukturami, które sam stworzył.
Kulisy zerwanych obrad
Atmosfera w partii stała się skrajnie napięta po burzliwym piątkowym spotkaniu. Jak ustalił Patryk Michalski z TVN24+, Szymon Hołownia opuścił obrady po godzinie 23, tłumacząc się zmęczeniem. Część polityków uważa, że wyjście lidera w momencie, gdy głosowania szły nie po jego myśli, de facto zerwało posiedzenie. Działacze kłócą się, czy ogłoszona przerwa jest zgodna z prawem, skoro nie rozpatrzono kluczowych wniosków o wydłużenie kadencji obecnego zarządu.
W środę kończy się kadencja obecnego zarządu Polski 2050. Jeśli partia nie wybierze nowych władz lub nie przedłuży starych, ugrupowaniu grozi paraliż decyzyjny i prawny. Obrady Rady Krajowej zostaną wznowione w poniedziałek o godzinie 18:00. To wtedy dowiemy się, czy partia wybierze drogę porozumienia i współpracy dwóch liderek, czy czeka ją dalsza eskalacja konfliktu i rozłam.