Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wniósł do Rady Najwyższej (parlamentu) projekt ustawy o budowie Panteonu Narodowego z imionami osób, które walczyły o wolną Ukrainę.
Zełenski - nikt nam nie będzie mówił, jak żyć
"Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować" - oświadczył Zełenski w niedzielę, podczas obchodów Dnia Konstytucji Ukrainy. NIS2 w Polsce. Jak przygotować firmę na nowe wymogi cyberbezpieczeństwa
Burza wokół nadania ukraińskiej jednostce imienia "Bohaterów UPA"
Pod koniec maja Zełenski ogłosił, że nadał imię "Bohaterów UPA" (Ukraińskiej Powstańczej Armii) Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Decyzja ta wywołała falę krytyki w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji, a prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W odpowiedzi dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.
"Zełenski szuka stabilności politycznej"
"Na bazie szeroko pojętej idei narodowej Zełenski próbuje zawiązać pakt o nieagresji z umowną frakcją patriotów, czyli wojskowych, weteranów, wolontariuszy i środowisk nacjonalistycznych. To kolejny krok ku poszerzeniu zaplecza władzy i wciągnięciu nowych środowisk. Ma mu zapewnić stabilność na scenie politycznej i parasol ochronny na wypadek trudnych, niepopularnych decyzji dotyczących wojny. Zełenski myśli długofalowo. Taki sojusz ma mu dać możliwość w miarę płynnego przejścia w tryb wyborczy w odpowiednim momencie" - powiedział Wirtualnej Polsce Daniel Szeligowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Polityka wewnętrzna Ukrainy
"Co do zasady polityka wewnętrzna bardzo często bierze górę nad strategicznym interesem państwa. Tak było z decyzją o nadaniu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" imienia bohaterów UPA - podyktowała ją logika wewnętrzna, a nie kalkulacja relacji z Polską" - mówi Szeligowski Wirtualnej Polsce.
"Ukraina zaczyna postrzegać Polskę jako państwo kłopotliwe"
"Po wysłuchaniu ostatnich wypowiedzi prezydenta Zełenskiego odnoszę wrażenie, że zaczyna on postrzegać Polskę podobnie, jak wcześniej postrzegał Węgry Viktora Orbána. To znaczy jako państwo, które jest kłopotliwe, czasem przeszkadza, ale ostatecznie i tak najważniejsze decyzje zapadają gdzie indziej, czyli w Berlinie, Paryżu czy Brukseli. Mam wrażenie, że w Kijowie pojawia się przekonanie, iż relacje z Polską można załatwiać pośrednio, rozmawiając z największymi państwami Unii Europejskiej. Moim zdaniem to bardzo poważny błąd" - powiedział Szeligowski Wirtualnej Polsce.
Ukraina nie rozumie działania UE
"Rozmawiam często z kolegami w Kijowie. Kiedy tłumaczę im, że Ukraina nie wejdzie do Unii Europejskiej bez zgody wszystkich 27 państw członkowskich, często spotykam się ze zdziwieniem. Mam wrażenie, że część ukraińskich elit naprawdę wierzy, iż wystarczy porozumienie z Berlinem i Paryżem, a później reszta państw po prostu zaakceptuje ten kierunek. Tymczasem tak nie działa Unia Europejska. Nawet najmniejsze państwo członkowskie może zablokować cały proces rozszerzenia. Nie da się ominąć jednomyślności, dlatego strategia polegająca na rozwiązywaniu problemów z Polską za pośrednictwem największych europejskich stolic po prostu nie może zakończyć się sukcesem" - mówi Szeligowski.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.