Dziennik Gazeta Prawana logo

Była posłanka Platformy nie trafi za kratki

7 listopada 2007, 22:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Podejrzana o korupcję Beata Sawicka, była posłanka PO, nie będzie aresztowana. Chcieli tego prokuratorzy, ale poznański sąd uznał, że zamykanie Sawickiej w areszcie nie jest potrzebne. Co więcej, sąd stwierdził, że poniedziałkowe zatrzymanie byłej posłanki przez CBA było bezzasadne.

Bo - jak tłumaczył sąd - nie można jednej osoby zatrzymać dwukrotnie pod tymi samymi zarzutami. A Sawicka już raz została zatrzymana i to także przezCBA. Tuż przed wyborami, gdy była jeszcze posłanką i chronił ją immunitet. Ale po interwencji ówczesnego marszałka Sejmu Ludwika Dorna została niemal natychmiast zwolniona.


Dzisiejsza decyzja sądu nie oznacza jednak, że była posłanka może się cieszyć całkowitą wolnością. Będzie musiała regularnie pojawiać się na policji - raz w tygodniu. Sąd zastosował bowiem wobec niej dozór policyjny. Sawicka nie może też bez zgody sądu wyjeżdżać za granicę i musi oddać paszport.

"Absolutnie jest to zwycięstwo normalności i tego, że areszt tymczasowy może być stosowany tylko i wyłącznie wtedy, kiedy inne środki nie mogą być stosowane" - powiedział obrońca Sawickiej, Aleksander Pociej.

Ale zadowolona nie jest prokuratura. Już zapowiedziała odwołanie się od decyzji sądu. Bo śledczy chcą koniecznie zamknąć byłą posłankę PO Beatę Sawicką w areszcie. Tak jak złapanego we wrześniu razem z Sawicką burmistrza Helu Mirosława W. Trafił on za kratki na trzy miesiące.

Sawickiej prokuratorzy postawili dwa zarzuty. "Beata S. miała namawiać osoby trzecie do wręczenia łapówki, a burmistrza Helu Mirosława W. do jej przyjęcia. Łapówka dotyczyła pośrednictwa w ustawieniu przetargu na nieruchomość o wartości 3 mln złotych na Półwyspie Helskim" - tłumaczy pierwszy zarzut prokurator Andrzej Laskowski. "Drugi zarzut dotyczy powoływania się na wpływy u burmistrza Helu i podjęcia się pośrednictwa w nabyciu tej nieruchomości" - dodał prokurator. Podkreślił, że była posłanka zażądała łapówki w wysokości 100 tys. zł. CBA wręczyło jej tę kwotę w dwóch ratach.

Sawicka chciała sama zgłosić się do prokuratury. Nie zdążyła, bo agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego znaleźli ją w jednym z poznańskich hoteli, wyprowadzili z pokoju i odwieźli do prokuratury.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj