Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent nie będzie spieszył się z podpisem

2 kwietnia 2008, 23:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Do ostatecznej ratyfikacji traktatu z Lizbony brakuje już tylko podpisu prezydenta. Kiedy się pojawi? Teoretycznie może dopiero ostatniego dnia roku. W praktyce wszystko zależy od tego, kiedy parlament przyjmie zmiany w ustawie kompetencyjnej, które mają utrudnić rządowi wycofanie się z mechanizmu z Joaniny i protokołu brytyjskiego - pisze DZIENNIK.

Bo właśnie od tych gwarancji Lech Kaczyński uzależnia podpisanie dokumentu. Dlatego w kancelarii premiera i Kancelarii Prezydenta ruszyły już prace nad nowelą ustawy z 2004 r.o współpracy rządu i parlamentu w sprawach UE.

"Najdalej w przyszłym tygodniu będziemy gotowi z własną propozycją" - mówi DZIENNIKOWI minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Duda. Wstępne analizy rozpoczęły się też w Rządowym Centrum Legislacji, o czym poinformował wczoraj sam premier Donald Tusk.

Kiedy poznamy konkretne efekty tych prac? Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak nie chce podawać terminu. "Na pewno nie jest w interesie Polski, by z tym zwlekać" - zaznacza jednak. Jak dowiedział się DZIENNIK, rozważane są trzy wersje zapisów ustawowych gwarancji.

Pierwsza to preferowany przez PiS i Lecha Kaczyńskiego zapis, że rząd będzie mógł wycofać się z mechanizmu z Joaniny i protokołu brytyjskiego do Karty praw podstawowych po uzyskaniu zgody prezydenta , Sejmu i Senatu.

Drugi wariant zakłada uzyskanie zgody przez specjalną ustawę. Można wtedy pominąć zdanie prezydenta, jeśli ma się większość do odrzucenia jego weta w parlamencie. Trzecia wersja rozważana przez PO to wycofanie się z korzystnych rozwiązań tylko za zgodą Sejmu.

"Prace nad ustawą będą się toczyć szybko. Więc myślę, że bardzo szybko będę mógł ten traktat ratyfikować" - ocenił wczoraj Lech Kaczyński. Na jego biurku już wczoraj pojawiła się ustawa ratyfikacyjna przyjęta przez Sejm i Senat. "Mam nadzieję, że prezydent podpisze ją już w środę" - cieszył się marszałek Senatu Bogdan Borosewicz.

Lech Kaczyński ma na podpis 21 dni. Ale tak politycy, jak i niektóre media zapomniały, że ten podpis nie oznacza jeszcze ratyfikacji traktatu. Ustawa daje bowiem tylko upoważnienie prezydentowi do dokonania tego. "Prezydent nie ma określonego konstytucyjnie czasu na ratyfikację" - przypomina szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz. I zaznacza, że wszystko w tej chwili zależy od woli politycznej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj