Kazimierz Marcinkiewicz*: Co to w ogóle za słowa! Nie potrafię czegoś takiego komentować. Platforma Obywatelska nie jest panną. A ja mam 48 lat i już się nie zalecam.
Nie.
Każdy mierzy swoją miarą. Widać, że Jarosław Kaczyński uznaje, że jeżeli się cokolwiek robi, to trzeba liczyć od razu na wdzięczność. Popieram Platformę Obywatelską i wspieram rząd Donalda Tuska, bo uważam, że Polsce jest on potrzebny. Zmiany, które Platforma wprowadziła po swoim zwycięstwie, są dla Polski ważne.
Nie liczę na żadne stanowisko.
To on tak uważa. Ja uważam absolutnie inaczej. Jestem przekonany, że ten fakt zadecydował o zwycięstwie Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich w 2005 r. Myślę, że jeśli wtedy Jarosław Kaczyński zostałby premierem, jego brat nie wygrałby tych wyborów. Prezydentem byłby Tusk. Wszystkie analizy, badania, które wtedy były robione, pokazywały to wyraźnie.
Ale ja nie jestem żadnym specjalistą od PR. Specjalistami od PR byli Adam Bielan i Michał Kamiński. Ja się nigdy PR nie zajmowałem. Ja pisałem program gospodarczy PiS, program edukacyjny, naukowy. Napisałem prawie połowę programu Prawa i Sprawiedliwości. I kompletnie nie rozumiem tych słów Jarosława Kaczyńskiego. One mijają się z prawdą. Nie byłem PR-owcem. Nie miałem żadnych sukcesów na tym polu. Na premiera zostałem wskazany pewnie dlatego, że byłem jednym z głównych autorów programu partii.
To jest po prostu nieprawdziwe. Ale każdy ma prawo tak to oceniać. Jeśli Jarosław Kaczyński dziś tak uważa, ma do tego prawo. Ale mnie to ani nie grzeje, ani nie ziębi.
Nie. Uważam, że nie był to błąd. Pracowałem bardzo ciężko i efektywnie. Realizowałem program PiS. Odniosłem sukces w Brukseli w grudniu 2005 r. I nikt, nawet Jarosław Kaczyński, mi tego nie odbierze.
(Długa cisza) Ja pracy nie szukam.
Nie wiem. Nie mam pewności, czy jeszcze wrócę do polityki. Dziś poza polityką jest mi bardzo dobrze.
*Kazimierz Marcinkiewicz, były premier, dyrektor w EBOiR