Karta poprawnej polszczyzny obowiązkiem każdego posła - to autorski pomysł przedstawicieli Platformy Obywatelskiej z sejmowej komisji kultury i środków przekazu - informuje portal onet.pl.
Pomysł, jak dowiedział się dziennik.pl, pojawił się podczas obrad komisji pod koniec marca. Posłowie omawiali wówczas przedstawione przez Radę Języka Polskiego sprawozdanie o stanie ochrony języka polskiego w latach 2005-2006.
"Czy mógłbym skorzystać z okazji i także od posłów wymagać tego, by starali się mówić językiem literackim? Czy Rada Języka Polskiego mogłaby mieć na to jakiś wpływ?" - zapytał nagle poseł Jerzy Fedorowicz z Platformy. Po czym zreferował komisji przebieg konferencji pewnego posła, nauczyciela akademickiego z Uniwersytetu Warszawskiego, który "co chwila mówił <dołanczam> i <dołanczam>".
"Skoro jesteśmy w takim poważnym gronie, to chciałbym się zwrócić do akademii języka z zapytaniem, czy nie należałoby chronić języka posła Przemysława Gosiewskiego, którego polszczyzna jest naprawdę imponująca" - poszedł za ciosem poseł Kazimierz Kutz.
"Czy nie należałoby pomyśleć o takich zapisach, które w jakiś sposób wymuszałyby na instytucjach publicznych większą troskę o kwestię języka polskiego? Zwłaszcza tych, które są finansowane z budżetu państwa, z publicznych pieniędzy" - zaproponował poseł Edward Wojtas z PSL.
Ubolewali posłowie nad językiem kolegów, nad brakiem poprawnej polszczyzny w mediach. I przypomnieli, że kiedyś ten, kto stawał przed radiowym lub telewizyjnym mikrofonem, musiał zdawać egzamin na tak zwaną kartę mikrofonową lub ekranową. Czemu więc podobnych wymagań nie postawić posłom?
Zgodnie z pomysłem członków komisji, poseł, który chce wypowiadać się publicznie, będzie musiał przejść obowiązkowe szkolenie i zdać testy sprawdzające jego poprawność językową. Projekt stosownych przepisów prawnych ma być gotowy za miesiąc.