>>> Zobacz także: Jak Ziobro uciekł przed komisją

Reklama

Marcin Graczyk: Przed wakacjami w Sejmie pełno było kłótni i awantur. Czy jutro, z pierwszym wrześniowym posiedzeniem, ta atmosfera wróci na Wiejską?
Bronisław Komorowski*:
Parlament ma swoje tempo i swoje przyzwyczajenia. Myślę, że i tak tych awantur jest mniej niż kiedyś, aczkolwiek rzeczywiście przed wakacjami mieliśmy do czynienia z czymś bezprecedensowym, czyli próbą zablokowania przez PiS prac sejmowej komisji. To było widowisko niesłychanie przykre i niesłużące polskiemu parlamentowi.

Teraz taka sytuacja się nie powtórzy?
Trudno powiedzieć, jaka teraz będzie atmosfera pracy. Mam nadzieję, że bolesne doświadczenie sprzed wakacji zaowocuje większą chęcią do pracy merytorycznej niż do politycznego awanturnictwa.

Jednak zaczynacie prace właśnie od tematu, który na ostatnim posiedzeniu Sejmu wywołał wielką kłótnię, czyli sprawy immunitetu Zbigniewa Ziobry.
To jest normalna, wynikająca z procedur realizacja sejmowego porządku. Przed wakacjami posłom PiS nie udało się zatrzymać pracy sejmowej komisji opiniującej ten wniosek. A to prowadzi do następnego kroku jakim jest debata sejmowa nad wnioskiem prokuratury. Przypomnę, że poseł Ziobro zapowiadał, iż jest skłonny sam zrzec się immunitetu, do czego zresztą zawsze namawiam. Na razie jednak tego nie zrobił, choć jeszcze istnieje taka możliwość.

Czy poza wiarą w to, że Zbigniew Ziobro sam zrzeknie się immunitetu, będzie pan w jakiś sposób zabezpieczał Sejm przed tym, by na sali plenarnej nie powtórzyła się historia, którą znamy z obrad komisji regulaminowej?
Uważam, że jedyną gwarancją funkcjonowania parlamentu jest regulamin sejmowy i ja będę przede wszystkim stał na jego straży. Przedwakacyjne emocje mam nadzieję odeszły bezpowrotnie i parlamentarzyści nie będą już łamać regulaminu Sejmu. Jeszcze raz jednak podkreślam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby poseł Ziobro sam zrzekł się z immunitetu, debata w takiej sprawie jest bowiem zwykle burzliwa, a poza tym może być dla niego także bardzo bolesna.

Ta debata będzie najważniejszym tematem, który Sejm poruszy na tym posiedzeniu?
Zdecydowanie nie. Chciałbym, by Sejm rozpoczął swoje obrady od przyjęcia specjalnej uchwały w sprawach gruzińskich. Posiedzenie Sejmu zaczyna się dzień po szczycie przywódców państw UE w sprawie sytuacji na Kaukazie i byłoby dobrze, aby polski parlament zabrał głos w tej debacie i okazał solidarność z narodem gruzińskim. Mam nadzieje, że przyjmiemy ją jednomyślnie.

Biorąc pod uwagę różne poglądy poszczególnych klubów parlamentarnych na sprawę gruzińską, wierzy pan w to, że tę uchwałę uda się przyjąć przez aklamację?
Mam nadzieję, że tak, ale pewności oczywiście nie mam. Rzeczywiście widać istotne różnice w tej sprawie pomiędzy poszczególnymi klubami, mimo to ja z taką inicjatywą wyjdę. Jeżeli się okaże, że nie może to być wspólny tekst, no to trudno, ktoś kogoś będzie musiał przegłosować.

Wielu posłów skarży, że Sejm ma mało pracy, że oni się tak naprawdę nudzą. Przypominają, że rząd miał zarzucić parlament swoimi projektami ustaw, a tak nie jest. To się zmieni?
Po pierwsze nie uważam, by posłowie mieli powody do nudy, pracy było naprawdę dużo. Złej baletnicy to i rąbek u spódnicy przeszkadza. We wrześniu odbędą się dwa posiedzenia, pierwsze czterodniowe. W tej chwili projektów ustaw jest bardzo wiele. Większość z nich została przekazana do odpowiednich komisji. Wierzę, że od wtorku praca ruszy pełną parą.

*Bronisław Komorowski jest marszałkiem Sejmu