Dziennik Gazeta Prawana logo

"Pożyczyłem teczkę, bo miałem ochotę"

18 czerwca 2008, 00:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wałęsa Książka to paszkwil, dlatego szukam prawnika
Wałęsa Książka to paszkwil, dlatego szukam prawnika/Inne
Czy Wałęsa był "Bolkiem"? Opublikowane fragmenty książki historyków IPN, Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka, wywołały kolejną burzę. "Szukam prawnika, który ma mało pieniędzy. Niech wyciągnie, ile się da, od tych, którzy bzdury piszą. Ja nie mam siły" - mówi DZIENNIKOWI były prezydent Lech Wałęsa.

Czytałem.


Ale wcześniej jest napisane, że autorzy biorą to wszystko z jakiegoś opisu, kiedy byłem internowany. Nie czytała pani tego?


Ale jak się nie zacznie od tego, że jest to na bazie rozpiski w momencie internowania mnie, to się do niczego nie dojdzie.


A nie miałem prawa?


Bo miałem ochotę.


Nie kwitowałem pojedynczych kartek, tylko kwitowałem całość. Kiedy zorientowałem się, że na dokumentach wychodzi ich podrabianie, dałem polecenie sekretarce, żeby je zapakowano, olakowano i napisano, żeby nikt ich nie ruszał. Gdybym chciał wyprowadzić jakiś dokument, to bym nie zrobił takiego numeru. I co było dalej: prawdopodobnie jakiś ciekawski esbek otworzył to, zorientował się, że w dokumentach wychodzi podrabianie, zniszczył te dokumenty i zrzucił to na mnie. Bo najlepiej tak powiedzieć. Ale dowód na to, że jest to bzdura, mam jeszcze inny. Otóż w 2000 r. byłem lustrowany. Gdyby coś podobnego miało miejsce, wtedy by to wyszło. Nizieński by nie odpuścił [Bogusław Nizieński był wtedy rzecznikiem interesu publicznego ds. lustracji - przyp. red.].


Takie bzdury można opowiadać. Ale dla mnie dowodem jest sprawa lustracyjna.


Nic takiego nie miało miejsca.


Tak. I jeszcze jedna uwaga: ja nie dostałem 85 czy 100 tomów. Dostałem ksero paru dokumentów. Podkreślam, ksero, a nie oryginały.


Ta książka to paszkwil. Bo gdyby była to prawda, odnotowano by ją w sprawie lustracyjnej.


Ale przecież oni zaczynają od stwierdzenia, że cały materiał oparty jest na kwestionariuszu ewidencyjnym z mojego internowania. To jest ważne. Bo kwestionariusz internowania, jak sama nazwa wskazuje, powstaje w czasie internowania. W momencie internowania byłem łamany na wszelkie sposoby, ale się nie dałem. Kiedy wychodziłem, ich ostatnie stwierdzeniem było takie: no, zobaczymy, jak pana koledzy zareagują na agenta Wałęsę. I potem zawożą do pani Walentynowicz podrobione dokumenty. Od tego się zaczyna. Ale mnie nie zastraszyli. No to robią ciąg dalszy. A początek tej afery umiejscawiają tak daleko, aby nikt nie mógł doszukać się świadków. Bo oni już nie żyją. To cała sprawa. Ale wszyscy wolą wiedzę esbecką. Więc ogłaszam wszem i wobec: SB podrabiało dokumenty na mój temat na polecenie władz PRL. A jak podrabiano, to i początek, i środek, i koniec.


Szukam jakiegoś prawnika, który ma mało pieniędzy. Dam mu upoważnienie i niech wyciągnie, ile się da od tych, którzy bzdury piszą. Ja nie mam siły. Nie chce mi się.


A co ja mogę więcej chcieć? Nobla mam, medali więcej niż Leonid Breżniew, dwie profesury. Po co mi więcej?

*Lech Wałęsa, pierwszy przywódca "Solidarności", były prezydent

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj