To była misja oparta o przewidywania, które okazały się niesłuszne. Tak bym to określił.
Robiłem wiele gestów w stosunku do pana Borusewicza. Choćby niedawno podczas obchodów rocznicy wydarzeń 31 sierpnia w Gdańsku. Niestety to kolejny z jego strony akt całkowitej nielojalności.
Koniec świata szwoleżerów - taka refleksja nasuwa mi się, gdy myślę o postawie Bogdana Borusewicza - koniec świata ludzi, którzy w młodości byli dzielni, ale całkowicie się zmienili. Na
szczęście nie dotyczy to wszystkich.
Nie było absolutnie żadnego.
Nie będę tego komentował, bo i w sensie politycznym, i moralnym, jestem zdumiony tą wypowiedzią.
Przyjaznej. Pani Borys twardo walczy. Kieruje autentyczną organizacją. Dlatego dziwią plany połączenia jej z organizacją stworzoną przez białoruski reżim, której przywódca nie działa
zgodnie z interesami polskiej mniejszości. I nie chodzi tu o interesy polskiego państwa, bo członkowie polskiej mniejszości są obywatelami Białorusi i muszą być lojalni wobec tamtego
państwa. Tamtej organizacji szefuje człowiek, który wywodzi się z dawnej KPZR i działa zgodnie z interesami reżimu Aleksandra Łukaszenki.
Polska polityka wschodnia jest prowadzona w dużej mierze przez ludzi, którzy kończyli moskiewską szkołę dyplomacji MGiMO. I to widać na każdym kroku. Nie zamierzam tu oceniać ministra
Radosława Sikorskiego. Natomiast oceniam dyplomatów, którzy potrafią w depeszy na pierwszym miejscu wymienić urzędnika trochę więcej niż średniego szczebla administracji Stanów
Zjednoczonych, na drugim, będąc polskimi urzędnikami, polskiego prezydenta, a na trzecim prezydenta zaprzyjaźnionej Litwy. To prawdziwy przykład, który wskazuje na pewien typ mentalności. Od
absolwentów MGiMO trudno wymagać innej, chociaż na szczęście czasami zdarzają się wyjątki.
Nie uchylam się przed taką rozmową, ale pan minister Sikorski jest głęboko przekonany co do swojej nieomylności, chociaż z moich obserwacji, choćby z Bukaresztu, wynika coś zupełnie innego.
To jest jeden z podstawowych problemów polskiej polityki zagranicznej.
(śmiech)
Też w to wątpię. Dzisiejszy Donald Tusk jest człowiekiem, który ma duże ambicje, jeśli chodzi o zakres władzy w rządzie, i akurat w tym zdecydowanie przewyższa poprzedniego premiera.
Oczywiście. Takie jest moje przekonanie.