Można zastanawiać się, kto zaczął - Janusz Palikot, który posądził prezydenta o alkoholizm i "uznał go za chama", czy może Jarosław Kaczyński pamiętnym "My stoimy tu gdzie wtedy, oni tam gdzie stało ZOMO". Można też spierać się o to, czyje słowa były bardziej dotkliwe i kto pierwszy przesadził. Można... ale po co, skoro wniosek ogólny jest jeden - poziom publicznej dyskusji sięga dna - i to jest naszym problemem, a nie, kto zaczął.

Reklama

"Nie chcę znać Kaczyńskiego"

Do takiego wniosku doszli goście programu Bogdana Rymanowskiego "Kawa na ławę" w TVN24. Ich zdaniem, poziom debaty jest mizerny, a szanse na jego zmianę są minimalne, bo teraz żadna ze stron konfliktu nie zrezygnuje jako pierwsza z języka pełnego uszczypliwości.

Goście programu rozmawiali o ostatnim ataku Jarosława Kaczyńskiego na Stefana Niesiołowskiego. Lider PiS zarzucił w Sejmie wicemarszałkowi z PO "sypanie kolegów".

"Nie chciałbym o tej swojej sprawie już mówić, ale OK. Każdemu można coś zarzucać, krytykować, ale nie kłamać. A Jarosław Kaczyński kłamał. W tej książce, którą on pokazywał, nie ma żadnych dowodów, że byłem donosicielem. Całe moje zeznanie to była desperacka próba obrony <Ruchu> i kolegów. Ja nie chcę widzieć Kaczyńskiego, nie chcę podawać mu ręki, nie chcę go znać. To jest podły, mały człowiek" - powiedział Niesiołowski. .

"Debata parlamentarna rządzi się swoimi prawami. Prezes PiS cytował książkę. Ja jestem oburzony tym, że politycy PO, którzy dziś bez przerwy obrażają swoich politycznych przeciwników, robią wielką aferę z polemiki i wylewają kubeł obelg na innych. Nawet w tym programie żadna z wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego bez tego nie przeszła" - odpowiedział minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński.

Reklama

Zlitujcie się nad Polakami

"Apeluję do polityków: panowie zlitujcie się nad Polską. To kolejna afera wyzwisk, która budzi coraz większe obrzydzenie Polaków" - tak podsumowywał te wymianę ciosów były poseł PiS Marek Jurek.

Spór trwał jednak nadal i rozgorzał, gdy mowa była o ostatnich słowach Radosława Sikorskiego, który na obchodach 25-lecia przyznania pokojowej nagrody nobla Lechowi Wałęsie jego przeciwników nazwał "moralnymi karłami".

>>>Przeczytaj, co Sikorski powiedział w Gdańsku

"Język Sikorskiego jest mało dyplomatyczny jak na ministra spraw zagranicznych. A te słowa świadczyły o próbie zakrzyczenia tych, którzy poszukują prawdy" - twierdził Kamiński.

Niesiołowski powiedział tymczasem, że pod słowami Sikorskiego "by się podpisał". "Powiedział po prostu banalną prawdę" - stwierdził wicemarszałek.