Sobotnia Rada Krajowa SLD postanowiła, że z której mieli startować m.in. politycy Sojuszu, SdPl i Partii Demokratycznej.
Szef partii Grzegorz Napieralski złożył jednak inną ofertę. Zaproponował Cimoszewiczowi i Rosatiemu, żeby wystartowali z listy Sojuszu. "Nie po to angażowałem się przez wiele miesięcy w budowę nowego ruchu społecznego, aby teraz porzucić koleżanki i kolegów i dołączyć do innej partii. Gdybym to uczynił, zawiódłbym nadzieje i zaufanie wielu ludzi" - argumentował na konferencji Rosati. I podkreślił: "Powiem otwarcie i dosadnie" - propozycję przewodniczącego Napieralskiego uważam za niemoralną.
po sobotniej decyzji SLD oświadczył, że skoro nie ma szerokiej listy, to on
Ale ruch Rosatiego nadziei nie traci. W nakłonieniu senatora do startu ma pomóc Tomasz Nałęcz. "To nie jest jakaś nadzwyczajna misja. Przyjaźnimy się blisko 40 lat, więc rozmawiamy dość często" - mówi Nałęcz. Przyznaje, że będzie namawiać Cimoszewicza do zmiany decyzji. Zastrzega jednak, że nie jest optymistą. "Znam Cimoszewicza i wiem, że jeśli podejmie już jakąś decyzję, to rzadko się zdarza, aby ją zmienił" - twierdzi Nałęcz.
Część polityków Porozumienia chce na swoją listę zaprosić Józefa Oleksego. Miałby to być cios wymierzony w SLD. Ale nie jest wykluczone, że Sojusz zrobi unik i sam zaproponuje byłemu premierowi miejsce na liście. - mówi jeden z polityków SLD.
Sojusz przygotowuje także odpowiedź Rosatiemu. Partia Napieralskiego chce zdyskredytować konkurenta, przekonując, że nie jest on lewicą. Dotarliśmy do pisma, które wkrótce ma być rozesłane działaczom SLD. "Ugrupowania, które zamierzają stworzyć wspólną listę, to partie cieszące się śladowym poparciem społecznym, a często i własnych członków. SdPl to obecnie partia szczątkowa, wewnętrznie rozbita, idąca w kierunku politycznego centrum (...) Partia Demokratyczna podobnie jak Stronnictwo Demokratyczne to partie centrowo-liberalne" - głosi instrukcja.