Dziennik Gazeta Prawana logo

"Napieralski nie dorasta do kolan Oleksemu"

2 marca 2009, 08:58
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Lewica idzie na eurowybory podzielona i skłócona - mówi DZIENNIKOWI Tomasz Nałęcz. Kto jest temu winien? Były lider Unii Pracy mówi wprost: to szef SLD Grzegorz Napieralski. "Napieralski jest niemal klonem Oleksego czy Millera, ale talentem im nie dorasta do kolan" - mówi Tomasz Nałęcz.


*: Przez imperialne ambicje SLD, ale też przez ostrą wewnętrzną rywalizację grupy Grzegorza Napieralskiego i Wojciecha Olejniczaka. Grupa Olejniczaka jest bardziej otwarta ku centrum, grupa Napieralskiego jest bardzo radykalna. Chce się okopać w pozycjach radykalno-populistycznych i postpezetpeerowskich. Najlepszym rozwiązaniem była propozycja Cimoszewicza, żeby odłożyć wszystko to, co dzieli środowiska po lewej stronie. Tym bardziej że to, co dzieli, nie dotyczy akurat kwestii europejskich. Taka lista była już w zasięgu ręki. Znam relacje Cimoszewicza i Rosatiego. Obaj byli przekonani, że wszystko jest już ustalone.


Zgłaszał. One były związane z demokratami. Ale te zastrzeżenia nie były mocne.

>>>Szef SLD krytykuje prezydenta i rząd


Tak. Napieralski mówił, że będzie miał kłopoty z obecnością demokratów, ale że sobie z tym poradzi. Miał przekonać kolegów z SLD, że jest to skórka warta wyprawki.


Wszystko na to wskazuje. Wydaje mi się, że Napieralski od początku prowadził grę fałszywymi kartami. Przecież grupa Olejniczaka była otwarta na jedną listę. Gdyby Napieralski był szczery i nie roztaczał zasłony dymnej, to na Radzie Krajowej SLD przeforsowałby stanowisko jednej listy. Bo poparliby go jego zwolennicy i zwolennicy Olejniczaka. Ale on po prostu wspólnej listy nie chciał.


Napieralski chciał doraźnych sukcesów w wojnie z Olejniczakiem o stanowisko szefa klubu. Wystąpił publicznie jako partner Cimoszewicza, pokazał, że decyduje o losach lewicy. Napieralski przypomina żarłoczną rybkę, która goni za haczykiem, na którym jest byle błyskotka. To mi przypomina sytuację, kiedy Napieralski poszedł na spotkanie do Pałacu z Lechem Kaczyńskim. Wyszedł tak rozanielony, jakby Pana Boga za nogi chwycił. On nawet nie wie, jak na tym spotkaniu stracił. Bo poszedł do polityka, do którego ludzie lewicy nie mają za grosz zaufania. Napieralski przypominał przedszkolaka, z którym pani porozmawiała po raz pierwszy jak z dorosłym. Tak samo było z oszukiwaniem Cimoszewicza. Chodziło o sam fakt spotkania, a nie o realne uzgodnienia. Chciał stworzyć w SLD wrażenie poważnego polityka. Liczył, że zyska tym dwa, trzy głosy potrzebne do wyrzucenia Olejniczaka.


To jest człowiek aparatu z krwi i kości. Ze wszystkimi wadami aparatowego uprawiania polityki. Jest niemal klonem Oleksego czy Millera. Napieralski jest jak wyciągnięty za uszy sekretarz z komitetu powiatowego. Jak patrzę na jego wygląd, na argumentację, to tak jakbym widział aktywistę z ’68 r.


Moim zdaniem taki jest. Skomplementowałem go, mówiąc, że uważam go za klona Oleksego i Millera. Bo talentem im nie dorasta do kolan. Ja nie jestem fanem aparatowego uprawiania polityki. Natomiast można być aparatczykiem z talentem i klasą, ale można być też takim wyrobnikiem, rzemieślnikiem aparatu. Tacy ludzie jak Oleksy i Miller mają ogromny talent. To są mistrzowie w swojej lidze. Można nie lubić ligi, ale mistrzostwo trzeba docenić. Natomiast Napieralski to jest zupełnie inna klasa, choć kategoria walki ta sama.


Aparat nie ma zasad, lojalności. Aparatczyk ma za to niesłychany spryt. Osobistą korzyść aparatczyk wywietrzy na odległość. Liczy się tylko skuteczność, taktyczne gry. Napieralski teraz obnosi się z tym, że ograł Cimoszewicza. I cały czas próbuje ograć Olejniczaka.


Ta nibyhonorowa propozycja dla Olejniczaka, aby kandydował w Warszawie, jest według mnie po to, aby w Łodzi mógł kandydować Miller i żeby podłożyć Olejniczakowi trwałą świnię. Sądzę, że Miller mandatu w eurowyborach nie zdobędzie, ale za to zgromadzi wokół siebie wszystkich niezadowolonych z Olejniczaka w Łodzi. Miller urazów nie zapomina. Jeszcze dobrze czuje na plecach siekierę, którą mu wbił Olejniczak. Napieralski kopie w Łodzi dół na Olejniczaka rękami Millera. Olejniczak ma wpaść w ten dół w wyborach krajowych.


Warszawa w tym układzie dla SLD jest niesłychanie niewdzięczna. Bo z jednej strony jest bardzo silna kandydatura Rosatiego, z drugiej Danuty Huebner. Ja bardzo lubię Olejniczaka, ale gdyby mnie spytał, czyje kompetencje uważam za większe w Parlamencie Europejskim, jego czy Rosatiego, to bym powiedział: Wojtek, chyba na łeb upadłeś, zadając mi takie pytanie. Napieralski wykazuje wiele sprytu. Chce wsadzić Olejniczaka na konia, który wydaje się najpiękniejszym ogierem w stadzie. Tylko że to jest wściekły ogier i na nim Olejniczak nigdzie nie zajedzie. Olejniczak chyba widzi tandetność tej propozycji. Bardzo bym się zdziwił, gdyby ją przyjął.


Wcale bym się nie zdziwił, gdyby wystartował z listy SLD.


To chyba żart.


Sporą szansę na powtórzenie tego, co zrobił kiedyś Kwaśniewski, ma Cimoszewicz.


Cimoszewiczowi nie chodziło o mandat. Dla niego Parlament Europejski był niezbędną do zapłacenia ceną za ten projekt. On swoje miejsce widzi jednak w polityce krajowej. Tym bardziej że jego główną motywacją powrotu do polityki było przeciwdziałanie PiS. Groźba powrotu PiS do władzy nadal istnieje, zwłaszcza w świetle kryzysu. A z PiS trzeba walczyć w Warszawie, nie w Brukseli. Wybory europejskie dla Cimoszewicza były elementem szerszego projektu. A że o tym nie mówił, to dlatego, że jest politykiem zbyt doświadczonym, aby robiąc pierwszy krok, mówić o punkcie dojścia.


Tak. Nie czas na prywatność i osobiste przyjemności, jak Tatarzy w granicach Rzeczypospolitej.


Myślę, że gdyby SLD nie storpedowało tego projektu, to byłaby wspólna lista centrolewicowa do Parlamentu Europejskiego, byłby trzeci, a może drugi wynik w wyborach europejskich, byłby też klimat do dalszych wspólnych działań na forum krajowym. Ta logika, którą proponował Cimoszewicz, w naturalny sposób doprowadziłaby do wystawienia wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich. I naturalnym kandydatem byłby Cimoszewicz. On proponował SLD polowanie na grubego zwierza. Ale na pewno po ostatnich wydarzeniach od tego pomysłu się oddaliliśmy. Cimoszewicz nie jest osobą, która by nerwowo przebierała nogami do kandydowania na prezydenta. On musiałby dojść do wniosku, że to ma głęboki sens.


Uważam, że powinien wystartować z listy Rosatiego, tym bardziej że wynik może być niespodzianką. Namawiam go do tego. Ale chyba nie ma wielkiej szansy na to, żeby zmienił zdanie. On był przekonany, że sens miało tylko wspólne działanie.


Ja przed laty szczerze mówiłem, że rozstaję się z polityką. Byłem głęboko zniesmaczony tym, co się na lewicy działo. To, co zobaczyłem za kulisami afery Rywina... A lewa strona nie potrafiła z łotrami się rozprawić. Nie jestem dzisiaj fanem Napieralskiego między innymi dlatego, że on mówi, że nie było żadnej afery Rywina. Że była prowokacja prawicy celem zdyskredytowania SLD. Do mojej decyzji o odejściu przyczyniła się też bezsensowna rywalizacja w kampanii prezydenckiej między Cimoszewiczem a Borowskim. Odszedłem, wróciłem na uczelnię i robię to, co naprawdę lubię. Ale do pewnego zaangażowania się w politykę skłoniło mnie to samo co Cimoszewicza, czyli PiS. Kiedy Rosati zwrócił się do mnie z prośbą o wsparcie jego projektu, powiedziałem: dobrze.


Zobaczymy. Na razie planuję kolejne książki, a nie starty w wyborach.

*Tomasz Nałęcz, były poseł, szef sejmowej komisji śledczej ds. afery Rywina, rzecznik Włodzimierza Cimoszewicza w kampanii prezydenckiej w 2005 r. Cały wywiad jutro w DZIENNIKU i dziś wieczorem na stronach DZIENNIK.PL

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj