Prezydent odpowiadał na pytania młodych ludzi i nauczycieli akademickich. Zapytany o dostęp do edukacji, stanowczo podkreślił, że "zasady rynkowe nie powinny dotykać w szerszym stopniu dwóch dziedzin życia - edukacji i służby zdrowia".

Jego zdaniem za studiami płatnymi przemawia tylko jeden argument - że na dzienne studia dostają się głównie dzieci z rodzin co najmniej zamożnych lub średniozamożnych, a płacić muszą za naukę ludzie z rodzin ubogich. Bezpłatne powinno być także studiowanie na dwóch kierunkach.

Natomiast należy przyjrzeć się wiecznym studentom, którzy kontynuują naukę przez wiele lat. "Jeśli ktoś studiuje na bezpłatnych studiach i na dwóch kierunkach przez osiem - dziesięć lat, to jest lekka przesada" - mówi prezydent.

"Czym różnimy się z panem premierem. Znamy się długo i rozmawiamy jak koledzy. Na pewno nie wrogością. On jest o przekonaniach liberalnych, a ja nie jestem (...) Ale będę wspierał rząd we wszystkich pomysłach, które są w mojej ocenie antykryzysowe" - tłumaczył prezydent, zapytany o powody nie najlepszej współpracy prezydenta i premiera. Dodał przy tym, że nie uważa ostatniego nieformalnego szczytu Unii za sukces premiera Tuska.

Prezydenta zapytano, co sądzi o tym, że doktor Marek Migalski nie może rozpocząć habilitacji na Uniwersytecie Śląskim. Problemy Migalskiego wiążą się z jego ostrą wypowiedzią na temat prof. Jana Iwanka, dyrektora Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa na UŚ. Migalski skrytykował go w programie „Bronisław Wildstein przedstawia”. Iwanek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie "Piotr". W wolnej Polsce sprzeciwiał się lustracji.

>>>Migalski: Jaruzelski nigdy nie był Wallenrodem

Prezydent powiedział, że nikomu nie powinno odmawiać się prawa do naukowego rozwoju. "Nawet gdyby chodziło o tego młody człowiek o lewicowych poglądach - Sierakowskiego - on jest młody, ale gdyby chciał robić habilitację, wypowiedziałbym się tak samo" - powiedział prezydent.