Polski MSZ bagatelizuje czeski problem. Zdaniem naszych dyplomatów politykę zagraniczną Pragi wyznacza czeski rząd. "Deklaracja Klausa to wewnętrzny kłopot dla Pragi, nie pierwszy zresztą związany z prezydentem" - mówi nam źródło w ministerstwie spraw zagranicznych.

Reklama

Sikorski ma więc szanse czy nie? Zgodnie z nieformalną umowa z rządem prezydent Lech Kaczyński ma na szczycie NATO wystąpić z kandydaturą Sikorskiego na nowego sekretarza NATO.

>>> "Z Sikorskim nie będzie drugiego Belfastu"

Jest jasne, że na sukces nie ma większych szans, bo głównego rywala Sikorskiego, premiera Danii Andersa Fogha Rasmussena, popierają cztery najbardziej liczące się kraje Sojuszu: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja i Niemcy. Nawet Turcja, która do niedawna rozważała zablokowanie nominacji dla Duńczyka z powodu jego obrony przed czterema laty publikacji karykatur Mahometa, zmieniła zdanie. W piątek w Brukseli prezydent Abdullah Gul uznał Rasmussena za "jednego z najwybitniejszych premierów Europy".

Mimo to Polska nie zamierza rezygnować z walki o Sikorskiego. I najprawdopodobniej opowie się wraz z kilkoma innymi krajami za wnioskiem o odroczenie decyzji w sprawie wyboru nowego sekretarza o kilka miesięcy - mówi nam wysoki rangą dyplomata.

Dlaczego? "Wiadomo, że Rasmussen i tak dostanie w końcu nominację. Ale chcemy pokazać, że nie podoba się nam sposób, w jaki doszło do jego wyboru" - tłumaczy nasz rozmówca. "W podobny sposób zostało urażonych kilka innych krajów NATO" - dodaje.

Brak porozumienia w sprawie nowego sekretarza generalnego w Strasburgu byłby poważnym zgrzytem międzynarodowym. To szczyt, w trakcie którego po raz pierwszy z europejskimi sojusznikami spotka się prezydent USA Barack Obama. Zjazd przywódców miał być świętem pojednania po latach sporów za kadencji George’a Busha.

Jednak polski rząd dotkliwie odczuwa to, że największe kraje Sojuszu nie podjęły z nim żadnych konsultacji w sprawie Rasmussena. Duńczyk został uznany za faworyta trzy tygodnie temu w trakcie zamkniętych rozmów kanclerza Angeli Merkel, prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego i premiera Gordona Browna. "Wielka europejska trójka" zaproponowała go potem Barackowi Obamie, który początkowo wolał kanadyjskiego ministra obrony Petera MacKaya.

"Obama nie chciał na początku swojej kadencji wszczynać sporu z Europejczykami i przystał na ich kandydata" - mówi DZIENNIKOWI amerykański politolog Charles Kupchan.

>>> Prezydent Czech: Nie popieram Sikorskiego

Jednak - ku rozgoryczeniu polskiego MSZ - sekretarz stanu USA Hillary Clinton nawet nie spytała się Radosława Sikorskiego o zdanie w tej sprawie. Stąd niezadowolenie Polaków. "Nie możemy dopuścić do odrodzenia się <dyrektoriatu wielkich potęg>, które będą same o wszystkim decydowały w NATO" - tłumaczy polski dyplomata.

Charles Kupchan wyjaśnia, że za sporem o nominację szefa Sojuszu kryje się też wiele fundamentalnych różnic w kwestii przyszłości Paktu. Polska jest o wiele bardziej ostrożna od Paryża, Waszyngtonu, Londynu i Berlina w sprawie zbliżenia z Rosją, woli też skoncentrować siły NATO na obronie krajów członkowskich, a nie dalekich misjach zamorskich.