"To wystąpienie z pewnością spowoduje dyskusję w naszej partii na temat dalszego funkcjonowania koalicji, czy po prostu jest sens, by ta koalicja dalej funkcjonowała" - powiedział Kłopotek.

Reklama

"Są granice, których przekraczać nie wolno i niedługo może przyjść taka chwila, że powiemy sobie trudno. Premier nie powinien nas obrażać. Wkroczył na pole minowe i teraz zobaczymy, jakim jest saperem" - mówi Kłopotek i przypomniał, że PO i PSL miały umowę w sprawie obniżenia dotacji dla partii. PO forsując swój projekt, zerwała tę umowę.

"Jestem przytłoczony takimi słowami i takim wystąpieniem pana premiera. Nie spodziewałem się, że usłyszę to od premiera mojego koalicyjnego rządu" - podkreślił poseł PSL.

Mniej radykalne stanowisko przedstawia Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL. "Spokojnie podchodzę do słów premiera. Choć zdaję sobie sprawę, że niektórym moim kolegom po tej wypowiedzi skoczyło ciśnienie" - mówi Żelichowski DZIENNIKOWI i dodaje, że słowa Tuska to zagranie pod publiczkę. "Szef rządu powiedział to co chciało usłyszeć społeczeństwo. Ja mu odpowiadam demokracja kosztuje, ale jej brak jest jeszcze bardziej kosztowny" - zaznacza poseł PSL.

Żelichowski zaznacza, że jego klub poprze ustawę przygotowaną przez SLD, która jedynie ogranicza finansowanie partii, a nie zawiesza je tak jak chciała PO.

>>>Zimna wojna między PO i PSL

Dziś w Sejmie głosowano nad odrzuceniem w pierwszym czytaniu projektu ustawy PO. Premier skrytykował wszystkich posłów, którzy sprzeciwiali się zawieszeniu finansowania partii z budżetu.Zarzucił im hipokryzję i "rozpaczliwą próbę obrony stanu posiadania".

"Bardziej zawstydzających spektakli niż ta rozpaczliwa obrona milionów złotych wyciąganych z kieszeni podatnika ta sala nie widziała" - powiedział szef rządu.

Ostatecznie Sejm w głosowaniu odrzucił projekt Platformy.

>>>PSL nie może darować Tuskowi słów o standardach