Cyrk! Szok! Chaos! Początkowo sami posłowie nie wiedzieli, o co chodzi. Na sali panowało zamieszanie. Najpierw słychać było okrzyki oburzenia w ławach PiS, a zaraz potem gromki śmiech posłów siedzących po prawej stronie sali. Za to posłowie PO zamilkli kompletnie.
Był to wniosek mniejszości - posła Piotra Krzywickiego z koła Polska XXI. Poprawka zakładała całkowitą likwidację subwencji.
Sejm ją przyjął głosami PO i 11 głosami posłów PSL, którzy się pomylili, bo zagłosowali tak jak posłowie PO, którzy od samego początku konsekwentnie mówili, że nie chcą subwencji dla partii. SLD był przeciw poprawce.
W ławach PiS słychać było głosy oburzenia. Posłowie PO cieszyli się za to z wyniku. Byli przekonani, że zaraz uchwalą całkowity zakaz finansowania partii z budżetu państwa.
Od razu, z marszu zarządzono głosowanie nad całą ustawą. Ale fortel się nie udał, posłowie PSL zorientowali się, że głosują nad całkowitym obcięciem subwencji, i wtedy zagłosowali przeciw ustawie. Teraz także SLD głosował przeciw własnemu projektowi - zmodyfikowanemu o poprawkę Krzywickiego.
Z sejmowej arytmetyki wynika, że za odrzuceniem projektu zagłosowały SLD, PSL i PiS. Za była tylko PO.
Kto odpowiada za odrzucenie projektu? , którzy najpierw przyjęli poprawkę Krzywickiego, a dopiero potem zorientowali się, co zrobili, i musieli zagłosować przeciw zmodyfikowanej ustawie.
Przewiduje on, że subwencje dla poszczególnych ugrupowań będą zmniejszone tak, by najbogatsze partie dostawały około połowy (46 proc.) obecnych środków; biedniejsze dostawałyby o blisko 11 proc. mniej. Ten projekt bije najbardziej w PO i PiS.