Paweł Graś: Najważniejsze, że wczoraj udało nam się przeprowadzić rozwiązania ograniczające finansowanie partii z budżetu państwa przynajmniej na te najbliższe lata spowolnienia
gospodarczego. Szkoda tylko, że PiS z t kim rejtanowskim zacięciem do samego końca tę nowelizację blokowało.
>>> Prezydent nie weźmie ubogiego PiS w obronę
Zamieszanie zrodziło się po głosowaniu poprawki, która całkowicie znosiła finansowanie z budżetu państwa. Za tym rozwiązaniem głosowały cała PO i część PSL, co w konsekwencji
doprowadziło do odrzucenia całej ustawy.
Platforma nad tą poprawką nie mogła zagłosować inaczej, przecież od początku w naszym programie mamy zniesienie finansowania partii z budżetu. Solidarnie z nami zagłosowała część klubu
PSL, i stąd wzięły się te kłopoty.
Nie było w tym żadnej winy PSL.
>>> Kłopotek: PO wycina nam numery
Wiem, że bardzo smaczne jest szukanie różnic między koalicjantami. W tej sprawie różnic jednak nie było i nie ma.
Pan premier Tusk jest z panem premierem Pawlakiem w nieustannym kontakcie. Wszyscy jednak liczymy się z tym, że zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego będą sprawiać, że posłowie
z różnych partii będą się starali zaznaczyć swoją obecność. Liczymy się z tym i życzymy panu posłowi Kłopotkowi, by dostał się do Parlamentu Europejskiego.
>>> Tak wyglądała sejmowa bitwa o pieniędze
Rozmawialiśmy z panem posłem. On jest gorącym zwolennikiem tego, by ta koalicja trwała.
Ale czy rzeczywiście interesujące jest to, co kto mówi? Już panu mówiłem, że różnic między PO a PSL nie ma, czego dowodem jest wspólne przegłosowanie ograniczenia finansowania partii z
budżetu.