Dziennik Gazeta Prawana logo

Szczygło: W rządzie Tuska są dyplomatołki

5 kwietnia 2009, 17:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Szczygło: W rządzie Tuska są dyplomatołki
Inne
Jak ocenić sugestie, że Lech Kaczyński był pijany na szczycie NATO? "To są podłe sugestie podłych ludzi, którzy własną nieudolność próbują zrzucić na innych. Parafrazując słynną wypowiedź pana Władysława Bartoszewskiego, właśnie dyplomatołków mamy w rządzie Donalda Tuska" - mówi DZIENNIKOWI Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.


Aleksander Szczygło*: Stanowisko rządu wypracowuje się tak, że Rada Ministrów w trybie obiegowym albo na posiedzeniu przyjmuje uchwałę, która po podpisie premiera trafia do prezydenta. Nic takiego nie miało miejsca w przypadku tego szczytu NATO. To pismo, o którym pan mówi, to notatka informacyjna jakich wiele. To nie jest żadne stanowisko rządu. Proszę nie wmawiać Polakom, że to są jakieś instrukcje.


Czyli są to informacje, które zbiera się z różnych urzędów przed takim wydarzeniem po to, by szef delegacji wiedział o wszystkim, co się tam może wydarzyć.


Nie przypominam sobie takiej sytuacji.


Nie mogę rozmawiać o rzeczach, które mają charakter niejawny.


Oczywiście. Wszystkim zależało na tym, by jubileuszowy szczyt skończył się sukcesem. Zarówno jeśli chodzi o założenia do nowej strategii NATO przygotowanych przez Radę Mędrców z panem ministrem Adamem Danielem Rotfeldem, jak i potwierdzenie członkostwa Albanii i Chorwacji. Ale również i wybór nowego sekretarza generalnego Paktu.


Nie słyszałem o takim zwyczaju. Kolejność wypowiadania się świadczy o pozycji danego państwa w organizacji. Im szybciej, tym ważniejsza rola. Prezydent Kaczyński został poproszony o głos zaraz po tym, jak mówili sekretarz generalny, kanclerz Niemiec, prezydent Francji, prezydent Obama i premier Wielkiej Brytanii. To pokazuje, że Polska jest istotnym członkiem NATO.


Przede wszystkim podkreślał, i to wielokrotnie, że następny sekretarz generalny powinien pochodzić z tej części Europy, a nawet wprost - powinien być z Polski.


Nie było szansy, bo kandydatura ministra Radosława Sikorskiego w ogóle nie została zgłoszona.


Tuż przed szczytem, jak nakazuje zwyczaj, wszyscy kandydaci zostali zgłoszeni. Zrobiły to Bułgaria, Dania i Kanada. Polska nie. A jak nie ma zgłoszenia, to nie ma i kandydatury. Taką decyzję podjął rząd. Taka wzmianka w tym piśmie potwierdza, że polski rząd nie wie, co robi. Brakuje komunikacji między premierem a szefem MSZ. W sobotę rano Donald Tusk mówi, że należało popierać polską kandydaturę, a minister Sikorski, że należało odwlec poparcie dla Duńczyka. To jak to nazwać?


Skoro okazało się, że Turcja jednak blokuje Rasmussena, powstała nowa sytuacja. Prezydent chciał ją omówić z premierem. I jeśli prawdą jest to, że spał wówczas, to dlaczego nie oddzwonił rano, jak już się wyspał?


To są podłe sugestie podłych ludzi, którzy własną nieudolność próbują zrzucić na innych. Parafrazując słynną wypowiedź pana Władysława Bartoszewskiego, właśnie dyplomatołków mamy w rządzie Donalda Tuska.

*Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj