Podstawową umiejętność już ma. Z przeciwnikami poczyna sobie równie ostro, co najbardziej barwni polscy politycy. Kiedy w zeszłym roku Kuba Wojewódzki naśmiewał się z jej depresji, artystka odpowiedziała mu na blogu: Od czasu do czasu zmienia tylko koryto - plując w to, z którego żarła wcześniej...”.
To, żeby postawić na Kasię Klich, politykom SdPl wyszło - jak sami to określają - z researchu. Szukali osób, które mogłyby wesprzeć partię w różnych dziedzinach - od gospodarki po kulturę. I przez znajomych dotarli właśnie do Klich. - mówi jeden z naszych rozmówców. I dodaje, że Klich nawet już czekała na telefon od polityków SdPl.
Bezpośrednią propozycję złożył artystce sam szef partii Wojciech Filemonowicz. "Umówiliśmy się z Kasią na długofalową współpracę z SdPl w zakresie kultury. Mam wrażenie, że znaleźliśmy wspólny język" - mówi Filemonowicz. Zastrzega, że propozycja nie jest chwilowa i podyktowana samą kampanią do Parlamentu Europejskiego. A propozycje współpracy SdPl składało bardzo różnym osobom.
>>>Klich nie będzie europosłanką. Woli śpiewać
Twierdzi jednak, że kandydować nie chce. Co na to politycy SdPl? Upierają się, że sprawa wcale nie jest zamknięta. "Przyjdzie taki moment, że będzie chciała zaangażować się w kandydowanie" - zapewnia jeden z naszych informatorów.
Piosenkarka twierdzi, że wcale jeszcze nie zdecydowała się na polityczną współpracę z SdPl. "Kasia wie, co chce zrobić dla swojej branży. Wkrótce zacznie realizować swoje pomysły w polityce" - ripostuje polityk partii.
Pojawiają się też głosy, że piosenkarka nie chciała nagłaśniać chęci politycznej współpracy, bo nie poinformowała o tym jeszcze swoich menedżerów. Także w samym SdPl nie wszyscy wiedzą o planach współpracy z piosenkarką. "Kiedyś rzeczywiście gdzieś ten temat się pojawił. Ale nie wiem, na czym stanęło" - mówi jeden z polityków.
Jedno jest pewne: Kasia Klich nie zaprzecza - ma ochotę na wejście do politycznej gry. Jak zaangażowanie piosenkarki oceniają inni koledzy z branży? "Artyści nie potrafią grać w grę, w którą grają politycy. Mi dziś nie przyszłoby mi do głowy zajmowanie się polityką" - tłumaczy Opowiada, że przed laty wspierał AWS oraz grał na konwencji wyborczej PiS. Tego ostatniego żałuje. "Zamierzam już tylko głosować" - dodaje Soyka.
>>>Boniek odmówił gry w drużynie Tuska
Jakiś czas temu podobną ofertę dostała Rozmawiał z nią Dariusz Rosati. Rodowicz odmówiła. Dlaczego? "Bo mam bardzo dużo zajęć w swoim zawodzie. Poza tym polityka jest dla mnie zupełnie obcą działką" - mówi DZIENNIKOWI Rodowicz. Zaznacza, że w przyszłości nie będzie angażować się w politykę. Jednak udziału innych gwiazd estrady nie krytykuje. "Wszystko zależy od temperamentu i zainteresowań. Nie ma znaczenia, kto czym się zajmuje. Jeżeli ma poukładane w głowie i chce działać w polityce, to dlaczego nie" - podkreśla Rodowicz.
Podobnie mówi kultowy porucznik Borewicz z serialu "07 zgłoś się" i były poseł SLD. Ostatnio też miał propozycję powrotu do polityki. Mógł startować do europarlamentu. Odmówił. Nie zgodził się też wesprzeć SLD w kampanii. Kłóciłoby się to z aktualną pracą przy jednym z seriali. Twierdzi, że do polityki nigdy już nie wróci.
p
Faktycznie padła taka propozycja. Zrobiłam jednak rachunek sumienia i doszłam do wniosku, że to nie to miejsce i nie ten czas. Nie chcę znaleźć się na liście kandydatów do Parlamentu Europejskiego tylko ze względu na nazwisko i zajmować miejsca ludziom, którzy od dawna na to pracują. Zdaję sobie sprawę z tego, że ugrupowaniom politycznym zależy na nazwiskach, które obiły się o uszy, jednak robienie PR partii niekoniecznie korzystnie odbija się na tym, kto daje twarz.
Z pewnością kiedyś tak. Ale jeszcze nie dziś.
Ponieważ nie podoba mi się spychanie polskich artystów na margines. Nie podoba mi się robienie z Polski muzycznego śmietnika Europy. Nie podoba się to, że w szkołach nie ma lekcji muzyki i
dzieci nie wiedzą nic o Mozarcie. Nie podoba mi się to, że kilku decydentów w rozgłośniach komercyjnych, kierując się swoim widzimisię, manipuluje muzycznymi gustami Polaków. I mogę to
powtarzać głośno setki razy, ale dopóki nie zaangażuję się w żadną z opcji politycznych, mój głos, głos zwykłego obywatela, zginie. Wejście do polityki daje szansę, by coś w tej
materii zdziałać. Ale jeszcze nie teraz.
Po pierwsze mam pewne plany zawodowe. Po drugie muszę mieć pełne przekonanie o słuszności swojej decyzji i w takiej materii, jaką jest polityka, nie mogę działać pochopnie. Moje obawy
związane są też z tym, że kiedy na świecie artyści angażują się politycznie, nikt ich za to nie bije. Ale jeśli jakikolwiek artysta w Polsce zaczyna się bratać z polityką, to od razu
jest napiętnowany i wszyscy chcą go ukrzyżować. Jestem przekonana, że gdybym przyjęła propozycję kandydowania do Parlamentu Europejskiego, natychmiast posypałyby się komentarze typu: Klich
skończyła się artystycznie, więc zabiera się za politykę. A ja mam jeszcze artystycznie dużo do powiedzenia.
Nie znam wszystkich programów partyjnych. Jednak z punktu widzenia zwykłego obywatela najbliższa jest mi PO. Głosowałam na Donalda Tuska i nie zamieniam go na „lepszy
model”.
Kulturą osobistą, sposobem wrażania swoich poglądów i opinii, bez nadęcia i agresji.
Mimo że jego metody są kontrowersyjne, to wierzę w szczerość jego intencji, zwłaszcza że polityka nie jest dla niego sposobem na zarabianie pieniędzy. Czego niestety nie można powiedzieć o
innych.
Senyszyn, Niesiołowski, Kalisz, Sikorski, Komorowski. W każdym, no w prawie każdym można znaleźć coś pozytywnego.
Proponować każdy może, a ja wszystkie za i przeciw rozważę.