To dobrze, że Lech Kaczyński wyszedł z pozy obrażonego wojownika, któremu się nie udało do końca zrealizować swojej wizji. I stał się jednym z wielu polityków. Nie
mamy więc ogólnonarodowej dyskusji, dlaczego prezydenta nie było i jakie są powody nieobecności. Pojawił się tam, gdzie pojawili się inni.
Lech Kaczyński ma co raz lepsze przemówienia. Widać, że jego prezydentura wchodzi na nowy tor. Zobaczymy, co będzie dalej.
>>> Łagodne oblicze Lecha Kaczyńskiego
Wszystkie sondaże mówią, że Polacy zyskali na integracji europejskiej, że nie był to czas stracony. Grono eurosceptyków jest stosunkowo niewielkie. Dlatego budowanie poparcia na grupie
kilkunastoprocentowej byłoby błędem. Widać, że Lech Kaczyński i jego otoczenie zaczęli analizować twarde dane demoskopowe.
Przez to, że większość Polaków jest zwolennikami Unii, Lech Kaczyński w naturalny sposób został popchnięty w stronę euroentuzjazmu wynikającego z sondaży. W tej chwili nie zaryzykowałbym
stwierdzenia, że Lech Kaczyński znajdzie się w drugiej turze wyborów prezydenckich. Ale widać, w jaki sposób jego otoczenie pracuje, by zwiększyć jego szanse.
Jeszcze nie. Bo wpisując się w chór euroentuzjastów, Lech Kaczyński nie oddzielił się w sposób wyrazisty od tego chóru. I teraz nie wiadomo, co ma Lech Kaczyński takiego, czego nie ma
Bronisław Komorowski, Bogdan Borusewicz czy Leszek Miller.
Być może z jakiś powodów spin doktorzy Lecha Kaczyńskiego uznali, że należy wesprzeć Różę Thun w Krakowie. Nie zdziwiłbym się, gdyby z analiz wynikało, że lepiej będzie, jeśli z
Krakowa z listy PO dostała się ona, niż ktoś z drugiej, trzeciej czy czwartej pozycji, kto jest większym zagrożeniem dla PiS. Bo rzeczywiście było to zagranie na Różę Thun, a nie na Lecha
Kaczyńskiego.
Nie podzielam opinii, że było to najlepsze orędzie prezydenta. To jest wciąż ten sam Lech Kaczyński. W tym orędziu był więc mało plastyczny język, który nie niósł za sobą żadnego
obrazu. Wsłuchując się w dobre orędzie, odbiorca powinien ujrzeć obraz, zobaczyć emocjonujące przesłanie. Po dobrym orędziu odbiorca powinien chcieć opowiedzieć o nim innym. A tu była
tylko scenografia.
>>> Prezydent w ogrodach dziękował za Unię
Żadna z głównych tez orędzia nie została tak opowiedziana, żeby ludzie chcieli na jego temat dyskutować. Prezydent wciąż niestety nie potrafi przełożyć swojej polityki na język
współczesnej komunikacji.
Ale to jest scenografia Bollywood, indyjskich filmów obyczajowych, gdzie maharadża siedzi przy rattanowym stoliku, popija drinki, rozmawia z rodziną, a wokół tańczą tancerki na pięknych
dywanach. Ale to tylko scenografia. I to wciąż daleka od wygrywającej komunikacji politycznej.