Dziennik Gazeta Prawana logo

Mistewicz: Prezydent w stylu Bollywood

3 maja 2009, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Lech Kaczyński ma coraz lepsze przemówienia. Jego prezydentura wchodzi na nowy bieg" - analizuje ostatnie orędzie specjalista od politycznego marketingu Eryk Mistewicz. Ale jak dodaje, zawiodła oprawa wystąpienia. "Scenografia jak z Bollywood, gdzie maharadża siedzi przy ratanowym stoliku" - mówi.


To dobrze, że Lech Kaczyński wyszedł z pozy obrażonego wojownika, któremu się nie udało do końca zrealizować swojej wizji. I stał się jednym z wielu polityków. Nie mamy więc ogólnonarodowej dyskusji, dlaczego prezydenta nie było i jakie są powody nieobecności. Pojawił się tam, gdzie pojawili się inni.


Lech Kaczyński ma co raz lepsze przemówienia. Widać, że jego prezydentura wchodzi na nowy tor. Zobaczymy, co będzie dalej.

>>> Łagodne oblicze Lecha Kaczyńskiego


Wszystkie sondaże mówią, że Polacy zyskali na integracji europejskiej, że nie był to czas stracony. Grono eurosceptyków jest stosunkowo niewielkie. Dlatego budowanie poparcia na grupie kilkunastoprocentowej byłoby błędem. Widać, że Lech Kaczyński i jego otoczenie zaczęli analizować twarde dane demoskopowe.


Przez to, że większość Polaków jest zwolennikami Unii, Lech Kaczyński w naturalny sposób został popchnięty w stronę euroentuzjazmu wynikającego z sondaży. W tej chwili nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że Lech Kaczyński znajdzie się w drugiej turze wyborów prezydenckich. Ale widać, w jaki sposób jego otoczenie pracuje, by zwiększyć jego szanse.


Jeszcze nie. Bo wpisując się w chór euroentuzjastów, Lech Kaczyński nie oddzielił się w sposób wyrazisty od tego chóru. I teraz nie wiadomo, co ma Lech Kaczyński takiego, czego nie ma Bronisław Komorowski, Bogdan Borusewicz czy Leszek Miller.


Być może z jakiś powodów spin doktorzy Lecha Kaczyńskiego uznali, że należy wesprzeć Różę Thun w Krakowie. Nie zdziwiłbym się, gdyby z analiz wynikało, że lepiej będzie, jeśli z Krakowa z listy PO dostała się ona, niż ktoś z drugiej, trzeciej czy czwartej pozycji, kto jest większym zagrożeniem dla PiS. Bo rzeczywiście było to zagranie na Różę Thun, a nie na Lecha Kaczyńskiego.


Nie podzielam opinii, że było to najlepsze orędzie prezydenta. To jest wciąż ten sam Lech Kaczyński. W tym orędziu był więc mało plastyczny język, który nie niósł za sobą żadnego obrazu. Wsłuchując się w dobre orędzie, odbiorca powinien ujrzeć obraz, zobaczyć emocjonujące przesłanie. Po dobrym orędziu odbiorca powinien chcieć opowiedzieć o nim innym. A tu była tylko scenografia.

>>> Prezydent w ogrodach dziękował za Unię


Żadna z głównych tez orędzia nie została tak opowiedziana, żeby ludzie chcieli na jego temat dyskutować. Prezydent wciąż niestety nie potrafi przełożyć swojej polityki na język współczesnej komunikacji.


Ale to jest scenografia Bollywood, indyjskich filmów obyczajowych, gdzie maharadża siedzi przy rattanowym stoliku, popija drinki, rozmawia z rodziną, a wokół tańczą tancerki na pięknych dywanach. Ale to tylko scenografia. I to wciąż daleka od wygrywającej komunikacji politycznej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj