Ziobro we wczorajszych porannych "Sygnałach Dnia" skromnie mówił, że spodziewał się mandatu, ale nie tak doskonałego wyniku. Dostał ponad 300 tys. głosów. Ale w PiS już nazywają go największym przegranym tej kampanii. Dlaczego? I czy słusznie?
>>>Skąd się bierze fenomen Zbigniewa Ziobro
- mówi nam poseł PiS z południa kraju. Osobiście bardziej angażował się więc w kampanie Beaty Kempy we Wrocławiu i Arkadiusza Mularczyka w Warszawie niż we własną.
Celu nie osiągnął. Jego kandydaci nie wzięli mandatu. Kempa przegrała z prof. Ryszardem Legutką, który w sondażach miał fatalne notowania. Z kolei w Warszawie PiS nie zapracowało na drugi mandat.
Ale to nie jedyna porażka byłego ministra sprawiedliwości. I naraził się nawet tym, którzy dotąd naprawdę go w partii lubili" - mówi nam członek władz PiS. Przypomina, że na głównej konwencji PiS we Wrocławiu, Ziobro jako jedyny z liderów list nie pojawił się na scenie obok prezesa. "A był wtedy na miejscu. To był wyraz lekceważenia" - twierdzi nasz rozmówca.
Polityk PiS z tzw. zakonu PC - I wszyscy to widzieli" - opowiada.
>>>Prezes PiS: Niech Ziobro uczy się języka
Dlaczego Ziobro przypuścił atak od razu po wyborach? Jedni, wśród nich prezes Kaczyński, jako powód wskazują ambicje i zawiedzione nadzieje. Inni twierdzą, że taki miał od początku plan. - mówi nam ważny polityk PiS. Jaki miałby w tym cel? Racjonalnie myślący spodziewają się, że podobny wynik jak w niedzielę czeka nas w wyborach samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich. Po serii klęsk nie da się już uciec od rozliczeń personalnych. - uważa nasz rozmówca.
Czy jego partyjni przeciwnicy zrobią coś, by zniszczyć te plany? Z naszych rozmów wynika, że na planowanym w tym tygodniu komitecie politycznym nikt nie szykuje rozliczenia Ziobry za wczorajszą krytykę. "Chyba że sam prezes znów nie zdzierży" - zaznacza jeden z członków tego gremium. Jego zdaniem obaj bracia - i Lech i Jarosław - mają już dość Ziobry i jego kolejnych akcji. - uważa jeden z młodych posłów PiS.
Ale czy to jest prawdopodobne? Raczej nie. W końcu za Ziobrą stoi wielki kapitał: to nie tylko popularność w Krakowie, ale i poparcie w Toruniu od o. Tadeusza Rydzyka. Również prezes PiS zaprzecza, że Ziobro poniesie konsekwencje. Kilka razy podkreślał wczoraj, że chce oddzielić grubą kreską minioną kampanię. - zapewnia jeden z polityków PiS. W jaki sposób? Choćby tak, jak zrobił to wczoraj Adam Bielan. W czasie konferencji prasowej prezesa mimochodem wspomniał, że kampanii telewizyjnej PiS szefował Jacek Kurski. "A przecież w sztabie działał także brat Ziobry. W dodatku - opowiada jeden z członków sztabu PiS w tych wyborach.
Czy Ziobro może odejść z partii, z kim? Poczeka na swoją szansę, choć paradoksalnie dzisiaj znacznie się oddalił od osiągnięcia wielkich celów w PiS" - ocenia polityk PiS wywodzący się z dawnego PC.