Niemcy chcą dla swojego człowieka stanowiska komisarza ds. konkurencji. To on, podobnie jak dziś Neili Kroes w sprawie Stoczni Gdańskiej, decydowałby o losach największych europejskich
przedsiębiorstw. Dla Berlina do ochrony własnego rynku.
Włoski przywódca walczy o stanowisko szefa parlamentu europejskiego dla swojego rodaka Mario Mauro. Berlusconi przekonuje, że Włochy w rywalizacji o ten fotel z Polską powinny mieć korzystniejszą pozycję. Tu wymienił fakt, że z Lizbony. Ambicje Rzymu ma także zaspokoić stanowisko pierwszego szefa unijnej dyplomacji dla Franco Fratiniego, byłego szefa MSZ tego kraju.
Paryż walczy o tekę komisarza ds. jednolitego rynku dla Michela Barnier'a. Dzięki temu Francja zyskałaby pewność, że ekipa przyszłego szefa KE Jose Barroso, niegdyś jednego z najbardziej
liberalnych polityków Europy, nie podejmie starań m.in. o reaktywację dyrektywy o liberalizacji rynku usług, dzięki której np. polskich piekarz czy hydraulik mógł bez przeszkód prowadzić
działalność np. we Francji. Człowiek Sarkozy'ego na tym stanowisku nie sprzeciwiałby milionom wydawanym przez Paryż na
ratowanie własnego przemysły samochodowego, co w Unii jest piętnowane jako protekcjonizm.
Przeciwko francusko-niemieckiej wizji protekcjonistycznej Europy wyraźnie przeciwni byli do tej pory Brytyjczycy. Ale po dramatycznym wyniku w wyborach do europarlamentu dla Partii Pracy Brown nie
tylko jest politycznie bardzo słaby, ale wręcz nie wie, jak długo utrzyma się u władzy. Brytyjczycy nie chcą też zbytnio sprzeciwiać się Francuzom i Niemcom, bo liczą na prestiżowe
stanowisko w nowym rozdaniu dla swojego człowieka. Były premier
Premier Polski
Wsparty poparciem Angeli Merkel szef polskiego rządu dalej na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Chce mieć pewność, że 7 lipca to Polak a
nie Włoch dostanie rekomendacje na to stanowisko od Europejskiej Partii Ludowej. Walczy też o jak najlepszą tekę gospodarczą dla Janusza Lewandowskiego.