Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto i o co walczy w Unii Europejskiej?

18 czerwca 2009, 19:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Starania Donalda Tuska o stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europoejskiego dla Jerzego Buzka to tylko mały fragment gry o unijne stanowiska. Po wyborach do PE przywódcy próbują wykroić dla siebie jak największy kawałek europejskiego tortu.


Niemcy chcą dla swojego człowieka stanowiska komisarza ds. konkurencji. To on, podobnie jak dziś Neili Kroes w sprawie Stoczni Gdańskiej, decydowałby o losach największych europejskich przedsiębiorstw. Dla Berlina do ochrony własnego rynku.

Włoski przywódca walczy o stanowisko szefa parlamentu europejskiego dla swojego rodaka Mario Mauro. Berlusconi przekonuje, że Włochy w rywalizacji o ten fotel z Polską powinny mieć korzystniejszą pozycję. Tu wymienił fakt, że z Lizbony. Ambicje Rzymu ma także zaspokoić stanowisko pierwszego szefa unijnej dyplomacji dla Franco Fratiniego, byłego szefa MSZ tego kraju.


Paryż walczy o tekę komisarza ds. jednolitego rynku dla Michela Barnier'a. Dzięki temu Francja zyskałaby pewność, że ekipa przyszłego szefa KE Jose Barroso, niegdyś jednego z najbardziej liberalnych polityków Europy, nie podejmie starań m.in. o reaktywację dyrektywy o liberalizacji rynku usług, dzięki której np. polskich piekarz czy hydraulik mógł bez przeszkód prowadzić działalność np. we Francji. Człowiek Sarkozy'ego na tym stanowisku nie sprzeciwiałby milionom wydawanym przez Paryż na ratowanie własnego przemysły samochodowego, co w Unii jest piętnowane jako protekcjonizm.


Przeciwko francusko-niemieckiej wizji protekcjonistycznej Europy wyraźnie przeciwni byli do tej pory Brytyjczycy. Ale po dramatycznym wyniku w wyborach do europarlamentu dla Partii Pracy Brown nie tylko jest politycznie bardzo słaby, ale wręcz nie wie, jak długo utrzyma się u władzy. Brytyjczycy nie chcą też zbytnio sprzeciwiać się Francuzom i Niemcom, bo liczą na prestiżowe stanowisko w nowym rozdaniu dla swojego człowieka. Były premier

Premier Polski
Wsparty poparciem Angeli Merkel szef polskiego rządu dalej na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Chce mieć pewność, że 7 lipca to Polak a nie Włoch dostanie rekomendacje na to stanowisko od Europejskiej Partii Ludowej. Walczy też o jak najlepszą tekę gospodarczą dla Janusza Lewandowskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj