W ubiegły czwartek Sejm rozdzielił funkcję ministra sprawiedliwości od stanowiska prokuratora generalnego. Od przyszłego roku, jeśli nowelizacja wejdzie w życie, szef prokuratury miałby być powoływany przez prezydenta na jedną sześcioletnią kadencję spośród dwóch kandydatów wskazanych przez Krajową Radę Sądownictwa i Krajową Radę Prokuratorów.
To samo co teraz. Narzędzia będzie miał prokurator generalny. Ale minister i premier zawsze mogą zwrócić uwagę prokuratorowi generalnemu na pewne bardzo istotne
wydarzenia.
>>> Rząd zamknie sto sądów z oszczędności?
To będą kompetencje prokuratora generalnego. A ja nim nie chcę być. Ja będę mógł się zwrócić do niego z prośbą o podjęcie takich działań i żaden prokurator na pewno nie będzie
lekceważyć takiej prośby. Zwłaszcza jeśli uczyni to premier. W reformie sprawiedliwości zachowane są przecież mechanizmy oddziaływania legalnie wybranego rządu na działania prokuratora
generalnego. I jest ich co najmniej kilka. To nie jest puszczenie samopas prokuratury i zamknięta korporacja. Takie zarzuty są nieprawdziwe.
Nie będę musiał się zajmować sporym działem spraw, którymi zajmuje się prokurator generalny. Ale zostanie mi jeszcze bardzo dużo (śmiech). Minister nadzoruje jeszcze od strony
administracyjnej sądownictwo, monitoruje służbę więzienną, komorników, notariuszy, radców prawnych, adwokatów...
Nie wiem, może ze 20 proc.
czytaj dalej
Takie stanowisko SLD i Nowej Lewicy wypracowałem w ostatnich miesiącach. Ich poparcie będzie, lojalnie współpracujemy.
Przeważnie ja. Regularnie spotykaliśmy się i dogadywaliśmy rozwiązania legislacyjne. To samo chciałem zrobić z PiS. Nawet ustąpiłem na prośbę kolegów z PiS z mojej starannie uzasadnionej
propozycji, aby prokuratora generalnego powoływał prezes Rady Ministrów. I zgodziłem się, aby to była kompetencja prezydenta. Ja uważałem i uważam, że prokurator generalny w nowym ustroju
prokuratury nie powinien mieć pozycji ministra konstytucyjnego. To jest pewien zgrzyt. Ale premier Donald Tusk mnie przekonał, żeby ustąpić kolegom z PiS.
.
No nie. Wtedy, kiedy o to apelowali, wydawało mi się, że wystarczy, więc ustąpiłem. Ale okazało się, że to za mało. Podasz palec, to chcą rękę.
Nie wiem. Na każde wezwanie prezydenta z radością pójdę i wyłożę filozofię tej reformy.
Oczywiście. Będę o to zabiegać. Ja bardzo szanuję prezydenta. To jest bardzo ważny element ustroju naszego państwa.
Od strony formalnej jeszcze nie wiem, przyjrzę się procedurze, która jest przyjmowana w takiej sytuacji. Ale prezydent nie zapowiedział jeszcze, jaka będzie jego decyzja.
Ale to były zapowiedzi prasowe. Teraz mamy fakt prawny. I czekamy na prawną reakcję prezydenta.
czytaj dalej
Rozmawiałem przede wszystkim z Ryszardem Kaliszem, prof. Marianem Filarem i prof. Janem Widackim. Prof. Widacki przekonywał mnie do pójścia dalej i likwidacji prokuratur apelacyjnych.
I one mają zresztą sens istnienia, choćby z tego względu, że po stronie prokuratury powinien być organizm kompatybilny do sądów apelacyjnych.
I dalej jestem. Ale stwierdziłem, że moje marzenie reformatorskie, żeby zlikwidować apelację, nie cieszy się poparciem większości polityków. Trzeba pójść na kompromis.
Nie, ja ją przejąłem. Utożsamiam się z nią, ale głównymi twórcami są koledzy z klubu PO oraz prof. Zbigniew Ćwiąkalski i jego zespół.
Bardzo się cieszę.
Nie. Ja nie chcę się wypowiadać na temat Zbigniewa Ziobry. Myślę, że ten człowiek też chciał coś dobrego zrobić dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, ale inaczej to pojmował niż ja.
Miał inną filozofię. On uważał, że zaostrzanie kar jest dobrym sposobem na zmniejszenie przestępczości, a ja uważam, że dobrym sposobem jest skuteczność. Ale nie odbieram mu dobrej woli.
Nie odczuwam teraz żadnej satysfakcji ani „schadenfreude”, jeśli o to pani chodzi.
Niech pani pyta o to komisję.
czytaj dalej
Nie patrzę. Nie mam na to czasu.
To jest zaakceptowany przez premiera nowy wiceminister sprawiedliwości.
Nie. Pochodzi z rekomendacji koalicjanta.
To nieprawda. Otrzymałem informację od szefów PSL.
Kierownictwo PSL, nie wiem, kto konkretnie.
Poznałem go, kiedy przyjechał do resortu i się przedstawił. Rozmawialiśmy na temat nominacji. Dzisiaj ma już być w ministerstwie.
Wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze.
Andrzej Czuma*, minister sprawiedliwości