Decyzją sądu apelacyjnego opuścił jednak po pół roku areszt śledczy w Sztumie. Dziś udzielił wywiadu telewizji TVN24.
>>> Przyjaciel Olewnika już na wolności
"Jestem niewinny" - powtarzał Krupiński. I po kolei obalał dowody, jakie ma prokuratura. "Nigdy się nie ukrywałem, nigdy nie uciekałem" - mówił. Stwierdził, że słynne notatniki, w których zapisał miejsce porwania Krzysztofa, policja znała już od 2004 lub 2005 roku. I powtórzył, że informacje o jego przyjacielu pochodziły od jasnowidzów. Nigdy tego nie ukrywałem" - mówił Krupiński.
Przypomniał, że wielokrotnie kontaktował się z wróżkami, jasnowidzem czy bioenergoterapeutą. Dodał także, że w dniu porwania młodego biznesmena nie był samochodem pod domem Olewnika. Przekonywał, że było to innego dnia.
>>> Czy przyjaciel Olewnika mógł go zdradzić?
Krupiński twierdzi, że - przekonywał w wywiadzie. Na zarzut, że miał kontakty ze światem przestępczym, m.in. z szefem gangu Mutantów "Fraglesem", odpowiedział: "Poleciła mi go koleżanka z Warszawy. Nie wiedziałem wtedy, kto to jest. Kontakty z nim były przypadkowe."
"Byłem prawdziwym przyjacielem Krzysztofa, przez dwadzieścia lat. Cóż może mnie spotkać gorszego niż oskarżenie o zdradę przyjaciela?" - mówił rozgoryczony.