- tak o nowej ofercie wypowiadał się minister Grad. Ofertę otrzymał za pośrednictwem ambasadora Kataru.
>>>Grad: Jest nowy inwestor z Kataru
Minister pojawił się przed dziennikarzami po południu, kilka godzin po tym, jak stało się jasne, że od innego katarskiego zwycięzcy przetargu na majątek stoczni - Stichting Particulier Fonds Greenrights.
>>>Zobacz jak rząd głosił stoczniowy sukces
Najpierw, przed południem, o ofercie usłyszał rząd. - mówi jeden z ministrów. Ale ponieważ rozmowy z Katarczykami trwają, to jak podkreśla nasz rozmówca, na razie nie będzie wniosku do Komisji Europejskiej o przedłużenie mijającego z końcem sierpnia terminu na rozwiązanie problemu stoczni. Najpierw minister ma zbadać realność kolejnej oferty.
Nowy oferent to katarska agencja inwestycyjna. Tym razem mówiąc o nowej propozycji, minister był jednak bardzo ostrożny.
Tym bardziej że sama operacja przejęcia oferty kupna stoczni nie jest prosta. Ponieważ zwycięzcą przetargu na majątek stoczni został Stichting Particulier Fonds Greenrights to od niego Qatar Investment Authority musi przejąć prawa do zakupu.
czytaj dalej
O przedstawicieli rządu można było wczoraj usłyszeć, że cała sprawa to rezultat niedawnego spotkania premiera Tuska z premierem Kataru.
Niespodziewana propozycja wywołała masę pytań: w co grają Katarczycy? - zastanawia się ekonomista profesor Witold Orłowski.
Zdezorientowani całą sytuacją są stoczniowcy. Informacje o kolejnej ofercie traktują podejrzliwie. Związkowcy z "Solidarności" chcą dymisji ministra skarbu.
Czy firmę, która nie zapłaciła za wygrany przetarg, spotka kara? Jeśli nowe rozmowy zakończą się fiaskiem, to przepadnie jej wadium - 8 milionów euro. Dodatkowo
czytaj dalej
p
Tak. Nie znam wszystkich faktów i szczegółów prowadzonych rozmów. Ale wiem, jaka jest wartość tego majątku. Jest kryzys, stocznie na świecie są w trudnej sytuacji. Jeśli ktoś chciałby to potraktować jako sposób na szybkie zarobienie pieniędzy, to takiej możliwości nie ma, bo zamówień na rynkach światowych na statki po prostu brak. Ale wierzę, że są ludzie, którzy będą w stanie potraktować to jako inwestycję długoterminową.
Kiedy Agencja organizowała przetarg to przecież katarczycy nie byli jedynym podmiotem, który się starał. Były też inne, ale oni po prostu zapłacili najwięcej. Myślę, że w sytuacji, jaką
mamy, cena nie jest najważniejsza. Teraz jest rzeczą wtórną. Czy ktoś to kupi za 300, czy za 250 mln ma drugorzędne znaczenie. Bo ta cena to jest tylko część kosztów, najważniejsze jest
utrzymanie produkcji, zatrudnienia ludzi. A to są koszty znacznie przewyższające koszt zakupu. Dlatego należy spróbować jeszcze raz, wziąć pod uwagę, że byli wcześniej inni oferenci. A
niewykluczone, że znajdą się kolejni, to bardzo dobrze.
Nie uda się. Wszystko zależy od Komisji Europejskiej. Pani Neelie Kroes kończy kadencję. A w negocjacjach, które odbywają się w Brukseli, nie jest tajemnicą, że Francji i Niemcom w ogóle
zależy na osłabieniu KE. Tu jest duża rola Polski, więc w negocjacjach mamy pewne szanse. Musimy wymusić na szefie KE zgodę na przedłużenie procesu. Tym bardziej że dzisiaj stocznie w
odróżnieniu od sytuacji sprzed kilku miesięcy nie zaburzają żadnej konkurencji w Europie, bo nie produkują. My zrobiliśmy wszystko, co należało, nie naszą winą jest to, że inwestor się
wycofał z powodów od nas niezależnych. Dziś są wszystkie argumenty, żeby szybko i twardo negocjować z komisją nowy przetarg.
czytaj dalej
Jak najbardziej, sezon wakacyjny to żaden argument. Trzeba się zwrócić do komisji i rozmawiać. Myślę, że rząd powinien taką decyzję podjąć.
To jest ważna decyzja, ale nie moja. Nie podejmuję się odpowiedzieć na to pytanie. To jest kompetencja premiera. Ja rozumiem jego słowa, które padły. Natomiast widzę pewne zagrożenia
spowodowane tym, że odejście ministra w tym momencie niczego nie rozwiąże w sprawie stoczni. Przyjdzie następca i będzie musiał zaczynać wszystko od początku. Poza tym resort skarbu to nie
tylko stocznie .Grad przedstawił bardzo ambitny plan prywatyzaji na najbliższe dwa lata, który ma duże poparcie wśród parlamentarzystów PO.. Jego odejście mogłoby tym planem zachwiać, a to
byłaby bardzo zła wiadomość.
To nie były zapowiedzi wyborcze, tylko realizacja przetargu. Jeżeli ktoś myśli, że w ręku premiera znajduje się czarodziejska różdżka, to jest w błędzie. Świat wygląda inaczej i wszyscy
racjonalnie myślący o tym wiedzą. Jako europarlamentarzysta wybrany m.in. w Szczecinie mogę powiedzieć, że temat stoczni nie miał nic wspólnego z moją kampanią wyborczą.
Nie wiem, jakie były powody tej rezygnacji. Ale myślę, że nie sam list, ale atmosfera, jaka się wokół stoczni wytworzyła, mogła mieć na to wpływ. Te listy pisali ludzie związani z Radiem
Maryja. A cała ta atmosfera rozszalałych związków zawodowych, polityków krzyczących pod bramą -- to wszystko mogło inwestora zniechęcić.
*Sławomir Nitras, członek zarządu PO, europoseł ze Szczecina