To jest ważna funkcja, ale naszpikowana ogromną liczbą potencjalnych konfliktów. To Europa wpycha nas w komisję budżetu" - mówi ważny polityk PO.
Potwierdza to polityczny konkurent PO Bogusław Liberadzki, szef polskiej reprezentacji we frakcji socjalistycznej. Oficjalnie jednak europarlamentarzyści PO wypowiadają się na ten temat bardzo niechętnie, by nie było to odebrane jako zgoda. Dlaczego? Tu jednak mamy konkurentów z państw starej Unii. Na ten fotel duży apetyt mają Francuzi, którzy liczą, że pomoże to w forsowaniu ich protekcjonistycznej polityki gospodarczej. W tym starciu nasze szanse nie są duże. Dlatego politycy PO przyznają nieoficjalnie, że gdy nie dostaniemy tej teki, to w ostateczności nie powiemy "nie" funkcji komisarza do spraw budżetu.
a splendor niewielki, bo czasami trzeba być na tym stanowisku złym policjantem" - mówi Krzysztof Lisek, eurodeputowany PO. Sam zainteresowany nie che się wypowiadać. "Wolałbym nie spekulować, bo inni siedzą cicho, a my snujemy domysły" - ucina Lewandowski.
i wszystkich państw, gdyż to on będzie odpowiadał za przygotowanie kolejnego siedmioletniego budżetu Unii na lata 2014 - 2020. Lewandowski ze względu na znajomość ekonomii i doświadczenie szefa komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego ma kwalifikacje, by tę tekę objąć.
Zdaniem Bogusława Liberadzkiego byłby to dobry wybór. Bo to realne pieniądze, które mogą być dla Polski" - tłumaczy eurodeputowany. Także w rządzie nie ma wielkiego oporu przed budżetem. "To by było dobre, zwłaszcza gdybyśmy mogli negocjować zakres kompetencji" - mówi nam członek rządu.
Ale żeby rząd mógł rozpocząć realne rozmowy na ten temat, najpierw musi zostać wybrany szef Komisji. A w tej sprawie brakuje jeszcze decyzji Parlamentu Europejskiego. Jednak ta jest już niemal pewna. Wiadomo już, że głosowanie ma się odbyć 16 września. A jeszcze niedawno wydawało się, że kolejny raz zostanie przesunięte, tym razem na październik. Jednak w ostatnich dniach socjaliści zadeklarowali głosowanie za Barroso, choć ostateczne decyzje zapadną 9 września. Wtedy kandydat ma spotkanie z ich frakcją. Choć teoretycznie ich głosy powinny Portugalczykowi zapewnić wybór, to chadecy chcą jeszcze przekonać liberałów, bo boją się, że u socjalistów dojdzie do rozłamu.
p
Dopóki nie ma szefa Komisji Europejskiej, nasz rząd nie ma partnera do rozmowy na ten temat. Nic zresztą dziwnego, że Barroso, dopóki nie ma oficjalnego
namaszczenia, nie chce na ten temat rozmawiać. Ale nam też zależy na wyborze Barroso, bo zyskamy partnera nam życzliwego i przede wszystkim znanego.
Nie, bo jest za dużo zmiennych i sprzecznych interesów. Wszyscy mają swoje ambicje, a niektórzy nawet bardzo duże, jeśli chodzi o wybór teki dla swojego kandydata. Więc nawet jeśli są takie
teki, które wydają się już rozdane, to ostateczna układanka może wyglądać zupełnie inaczej.
Na razie z uwagi na dobro negocjacji pozostajemy przy określeniu "bardzo ważna teka gospodarcza". A tych bardzo ważnych jest kilka.
Wszelkie dookreślenia będą niekorzystne dla procesu negocjacyjnego. A takie przecieki, że chodzi o budżet, mogą mieć na celu sondowanie, czy my na takie rozwiązanie się zgodzimy. Może to
sprawdzanie: czy tylko mówimy, że chcemy komisarza ds. jednolitego rynku, a tak naprawdę zadowolimy się budżetem?
Nie udzielę panu informacji, bo ona byłaby już elementem negocjacji.
Pewne jest to, że dojdzie 16 września do głosowania. I w tej chwili ta kandydatura ma oczywiście nasze poparcie, ale też jeśli sądzić po deklaracji szefa grupy socjalistycznej, także ich.
Toczą się natomiast rozmowy z liberałami. Pracujemy nad większością dla Barroso. Nic nie jest pewne, ale są szanse, że ta większość zostanie skonstruowana.
Gdyby zagłosowali wszyscy, wybór byłby pewny, ale wiemy, że część PES tej kandydatury może nie poprzeć. Stąd starania o głosy innych frakcji.
Będzie musiał wziąć pod uwagę ich oczekiwania, to oznacza, że w programie, który wygłosi, niektóre elementy oczekiwań i socjalistów, i liberałów będą wzięte pod uwagę.
Oczywiście, te rozmowy i ewolucja programowa przewodniczącego Barroso są pod lupą naszej frakcji. A to ona jako zwycięzca wyborów jest głównym punktem odniesienia, bo to my go
zaproponowaliśmy.
Trudno powiedzieć. Jeszcze kilka dni temu to w ogóle nie było pewne, ale ten tydzień przyniósł sygnały wskazujące na rosnące szanse wyboru Barroso. Dziś to pewnie 60 czy 70 proc.
*Jacek Saryusz-Wolski, szef polskiej frakcji w Europejskiej Partii Ludowej