Walentynowicz przez wiele lat oskarżała byłego prezydenta o współpracę z SB. Uważała, że przywódca "Solidarności" w rzeczywistości donosił komunistycznej bezpiece jako agent "Bolek". Jednak po prześwietleniu akt IPN, musiała przyznać: "Nie ma na to dowodu".

Ogłosiła za to nazwiska dwóch agentów, a raczej agentek, na które "papiery" znalazła, bo zostały rozszyfrowane przez IPN. To TW "Wala" - Irena Puciata-Chocimska i TW "Karol" - Ewa Soból. Soból miała za zadanie otruć działaczkę "Solidarności" podczas jej wizyty w Radomiu w październiku 1981 roku.

W sumie legenda "podziemia" otrzymała z gdańskich archiwów nazwiska 13 z 55 funkcjonariuszy bezpieki, którzy ją inwigilowali w czasach komunistycznego reżimu. Przekaże je mediom i pokaże wszystkim rodakom. Po latach bardzo chce się dowiedzieć, co robią i jak żyją jej prześladowcy. Nazwiska pozostałych 42 Walentynowicz poznała już wcześniej. A to jeszcze nie koniec jej poszukiwań. Czeka na odtajnienie następnych ponad dwudziestu donosicieli SB.