Gosiewski jest szefem stałego komitetu Rady Ministrów. Teoretycznie nie ma żadnej władzy, ale - jak twierdzą jego krytycy - już szarogęsi się w Kancelarii Premiera. Strofuje wicepremierów, ustala terminarze spotkań i organizuje wielogodzinne spotkania. I oczywiście nadal chętnie pokazuje się w mediach. Pod jego gabinetem często widać kolejkę dziennikarzy.

Choć nie brakuje mu i zalet. Prace w kancelarii toczą się szybko, a Gosiewski wszystko zorganizował tak jak w zegarku. "Nie mam zakusów, by opanować kancelarię, ale jestem wymagającym przełożonym" - mówi DZIENNIKOWI z rozbrajającą szczerością.