Posłowie nie mają najmniejszych wątpliwości. Taka kara dla mediów to najlepszy sposób, by zmienić obraz pracy posłów w oczach Polaków - pisze DZIENNIK. A - według polityków - żadne media nie oddają we właściwy sposób trudu ich pracy. Wręcz przeciwnie. Robią wszystko, by popsuć ich wizerunek. "Ja na przykład dowiedziałem się z prasy, że mój brat działał w grupie przestępczej, która miała na koncie dwa zabójstwa. Tyle że ja nie mam brata" - mówi DZIENNIKOWI poseł Marek Suski z Prawa i Sprawiedliwości.
Jak posłowie zamierzają walczyć z dziennikarzami? Po pierwsze chcieliby zabronić im wchodzenia do Sejmu. I to nie tylko tym najbardziej napastliwym, ale wszystkim ich redakcyjnym kolegom! "Co z tego, że jednego nie wpuścimy, jak przyślą 20 następnych. Myślę, że jesteśmy zgodni, że jeśli redakcja, która szkaluje Sejm, nie zamieszcza sprostowań, to wszystkim dziennikarzom tej redakcji należy odebrać akredytacje" - mówi DZIENNIKOWI poseł Suski.
Na tym jednak nie koniec. Widoku śpiących czy pogrążonych w lekturze gazet posłów nie będzie mógł już zobaczyć żaden reporter. Dlaczego? Nie, nie dlatego, że posłowie nagle zrobią się pracowici. Po prostu... telewizja będzie mogła pokazywać tylko to, co dzieje się na sejmowej mównicy, a nie to, co dzieje się na sali - informuje DZIENNIK.