Dziennik Gazeta Prawana logo

Esbek plącze się w zeznaniach

12 października 2007, 11:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Witold Wieczorek, były oficer Służby Bezpieczeństwa, główny świadek w procesie lustracyjnym Zyty Gilowskiej, jest zupełnie niewiarygodny. Plącze się w zeznaniach. Poza tym wiadomo, że wynosił teczki z archiwum Urzędu Ochrony Państwa. Został za to w ubiegłym roku skazany. Sąd doszedł do wniosku, że trzeba sprawdzić, jakie teczki Wieczorek wynosił. W związku z tym sąd, który miał już zakończyć proces lustracyjny byłej wicepremier, zarządził przerwę do 31 sierpnia.

Dzisiejsza rozprawa to pasmo krętactw byłego kapitana SB. "Zyta Gilowska była zarejestrowana jako kandydatka na tajnego współpracownika, a potem jako tajny współpracownik" - zeznał dziś Witold Wieczorek, były esbek, który zarejestrował byłą wicepremier jako TW "Beata". Wcześniej nic nie wspominał o tym, że rejestrował ją jako kandydatkę na TW.

Wieczorek zaplątał się też w sprawie trybu fikcyjnego zarejestrowania Zyty Gilowskiej jako TW "Beata". 2 sierpnia podczas pierwszej rozprawy lustracyjnej byłej wicepremier zeznał, że uzyskał zgodę przełożonych na rejestrację mimo braku podpisanego przez nią zobowiązania do współpracy z SB. Na kolejnych rozprawach przełożeni Wieczorka stwierdzili jednak, że to wierutna bzdura. Teraz więc były esbek tłumaczy, że uzyskał tylko zgodę nieoficjalną, bo gdyby napisał raport z prośbą o fałszywą rejestrację, wyleciałby z pracy.

Były esbek zmienił też zdanie w sprawie spotkań z Gilowską. Do tej pory twierdził, że informacje od Gilowskiej uzyskiwał podczas spotkań towarzyskich z małżeństwem Gilowskich. Jednak dziś rano jego żona Urszula, powiedziała, że w latach 80. kontakty były sporadyczne. Teraz były esbek tłumaczy więc, że mogło tak się zdarzyć, iż rozmawiał z nią sam na sam. "Po każdym zagranicznym wyjeździe Zyty Gilowskiej rozmawiałem z nią. Mogło się tak zdarzyć, że pod jakimś pretekstem wpadałem do niej do domu" - zeznał Wieczorek.

Zaplątał się też wyjaśniając inny wątek sprawy. 2 sierpnia przyznał, że do raportów, które miały pochodzić od TW "Beata" wpisywał informacje z wielu źródeł. Dziś nie był w stanie wytłumaczyć, dlaczego w przypadku raportów innych agentów wpisywał wszystkie źródła informacji, a w przypadku TW "Beata" podane jest tylko jedno źródło.

Wieczorek po raz kolejny zaprzeczył jednak, by Gilowska była tajnym i świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj