Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wciąż nie dostało niemieckiej odpowiedzi na notę protestacyjną, wysłaną po manewrach marynarki wojennej RFN w okolicach Świnoujścia. Ćwiczenia zmusiły polskie promy kursujące do Szwecji do zmiany tras.
"W związku z zakłóceniami w ruchu morskim poprosiliśmy stronę niemiecką o wyjaśnienia. Po odpowiedzi będziemy mogli powiedzieć, jakie były przyczyny incydentu" - mówi dziennikowi.pl Paweł Sadoś, rzecznik MSZ.
O planowanych manewrach Niemcy nie powiedzieli polskiej Straży Granicznej, Urzędowi Morskiemu ani Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Kapitanowie polskich promów o tym, że muszą zmienić kurs, dowiedzieli się w ostatniej chwili.
Statki musiały dopłynąć do portów innymi drogami morskimi, których nie znali. To naraziło na niebezpieczeństwo pasażerów promów. Okręty niemieckiej marynarki wpłynęły na morski korytarz prowadzący do portu w Świnoujściu 16 sierpnia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|