Poprzedni Sejm nie zdążył zamknąć głośnej afery Orlenu przed końcem swojej kadencji. Zajmowała sie nią komisja śledcza, która badała zakulisowe gry polityków
lewicy i ludzi służb specjalnych w branży paliwowej. Dzięki temu koalicja może teraz wrócić do sprawy i uderzyć w lewicę.
Sejm zajmie się raportem komisji, a to oznacza debatę nad przyjęciem dokumentu, wyjątkowo niekorzystnego dla lewicy. "Będzie gorąco. I to jeszcze przed wyborami" - cieszy się
Wojciech Wierzejski z LPR. I dodaje, że powrót do sprawy Orlenu to wynik porozumienia między koalicjantami.
Raport powstał jesienią 2005 roku. Posłowie zapisali w nim, że za aferę powinni odpowiedzieć m.in. prezydent Kwaśniewski, premier Miller, Włodzimierz Cimoszewicz, Barbara Piwnik, Andrzej
Kalwas. Nic dziwnego, że wzburzyło to polityków lewicy.
Dzisiaj też mówią, że powrót do tej sprawy akurat przed wyborami nie jest przypadkowy. Nawet polityk PO Zbigniew Chlebowski podejrzewa koalicję o nieczyste intencje.
Politycy koalicji odpowiadają, że nie można zostawić tej sprawy rozgrzebanej.