"To nieudana skrzypaczka, która po 46 latach przypomniała sobie nagle, że jest wypędzona. Bo chciała wreszcie zrobić karierę" - szydzi profesor. Bo dla niego to jest zwykła kombinatorka, która na wypędzonych chce zrobić karierę.
Bartoszewski nazywa prowokacją wywiad dla niemieckiego radia, w którym Steinbach, drwiąc, domagała się, by władze Polski prosiły Niemcy o konsultacje, jeśli chcą organizować
obchody Powstania Warszawskiego, bo to "przecież Niemcy zburzyli Warszawę". Były minister spraw zagranicznych sądzi, że szefowa wypędzonych celowo chce popsuć stosunki
polsko-niemieckie, prowokując rząd w Warszawie.
Na szczęście, według profesora, Steinbach nie ma poparcia niemieckich władz. "Prezydent Koehler dał jej jasno do zrozumienia, że nie poprze starań władz Związku Wypędzonych, ale
Steinbach widać tego nie rozumie" - powiedział dziennikowi.pl profesor.