Władze Niemiec nie chcą mieć nic wspólnego z Eriką Steinbach. Całkowicie odcinają się od jej prowokacji. Tak dziennikowi.pl powiedział attache prasowy niemieckiej ambasady, Gregor Forschbach.
"Prezydent Koehler już na zjeździe wypędzonych jasno dał do zrozumienia, że Niemcy nie zamierzają na nowo pisać historii" - tłumaczy Forschbach.
Koehler powiedział wtedy bez ogródek, że zarówno on, jak i rząd Niemiec, chcą utrzymać jak najlepsze kontakty z Polską i nie zamierzają poprzeć żądań Steinbach. Wypędzeni nie mogą więc liczyć, że, tak jak chce ich szefowa, Śląsk zostanie przyznany Niemcom, a Polska będzie prosić Niemcy o konsultacje przed obchodami uroczystości Powstania Warszawskiego, bo to w końcu "Niemcy zburzyli Warszawę".
Forschbach dodaje, że jakiekolwiek komentarze dotyczące wczorajszego wywiadu Steinbach sprawią, że osiągnie ona swój cel i zwróci na siebie uwagę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|