"Przecież to jest po prostu hańba. Ona mnie zbryzgała błotem, z błotem mnie zmieszała ta kobieta!" - denerowowała się w sądzie. "To jest wstrząsające. Wyraźnie powiedziała, że nie oczyściłaby mnie z niczego, gdyby nie to, że zabrakło dowodów. Jestem wstrząśnięta! To jakaś inna osoba, wierzą Wieczorkowi, a nie mnie? Oni w ogóle mi nie uwierzyli!" - irytowała się była wicepremier.
Komentarze po wyroku są takie jak sam wyrok. "Sąd nie wyjaśnił jednoznacznie sprawy, a w uzasadnieniu wręcz <cywilnie zamordował> Gilowską" - mówi rozgoryczony historyk prof. Tomasz Gąsowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. "Po czymś takim trudno się podnieść" - mówi były prezydent Lech Wałęsa.
Nie sam wyrok, ale jego uzasadnienie pogrzebało Gilowską. Sąd przyznał, że dowody w procesie były niekompletne i pozostawiają wiele pytań. I trzeba było je rozstrzygnąć na korzyść oskarżonej. "To zaskakujący wyrok. Ale miała szczęście, że załapała się na starą ustawę lustracyjną. Według nowych zasad okrzyczano by ją źródłem informacji bezpieki. I byłoby po niej" - komentuje dla dziennika.pl lider SLD Wojciech Olejniczak.
Sąd wytknął również Gilowskiej, że wiedziała, kim był Witold Wieczorek - jej znajomy, esbek, który założył jej teczkę jako TW Beata. Dlatego jej rozmowy z agentem były "niefrasobliwością" - powiedziała sędzia. Posłanka PO Julia Pitera zgadza się z tym. "Pamiętam, jakie były to czasy. Nie gadało się na prawo i lewo o swoich znajomych" - tłumaczy dziennikowi.pl zbulwersowana Pitera. "Mimo wszystko ten wyrok nic nie daje. Bardziej miesza niż wyjaśnia" - dodaje posłanka.
Werdykt pozostawił również niesmak wśród posłów Prawa i Sprawiedliwości. "Ten proces nie wyjaśnił wszystkiego. Wyrok sądu oznacza tylko tyle, że istnieją wątpliwości, które należy rozstrzygnąć na korzyść danej osoby" - mówi poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, autor nowej ustawy lustracyjnej.
Lustrowana Zyta Gilowska słuchała uzasadnienia w osłupieniu. Jej obrońca od razu zapowiedział odwołanie od uzasadnienia wyroku.
Czy w takim razie Gilowska powinna wrócić do rządu, co zaproponował jej dziś premier Kaczyński? "Teraz nie. Powinna poczekać do wyroku prawomocnego. Może on więcej wyjaśni" - odpowiada Pitera. Gilowska, zapytana o to przed gmachem sądu, odpowiedziała tylko: "Dajcie spokój"!